Liczba pytań: 766296

Liczba odpowiedzi: 7157851

Kategoria: Małe dziecko
(17 odpowiedzi)
gość
Pytanie zadaje: gość [08.01.2018]

Przez dziecko i męża wpadłam w depresję, która mnie wykańcza...

Mam chyba depresję, która mnie wykańcza. Dziś ledwo wstałam z łóżka i mam czarne myśli. Boli mnie dusza... Jestem jedynaczką z małej miejscowości, w domu było mi dobrze. W liceum poznałam miłość życia, ale przez moją głupotę się rozstaliśmy. Potem na pocieszenie poznałam mojego obecnego męża. Najpierw myślałam, że to miłość, ale potem zrozumiałam, że kocham tylko tamtego. Jednak z tamtym to skończone, a życie potoczyło mi się z mężem. On mnie chyba kocha, dba o mnie, ale czasem wydaje mi się, że widzę jego drugą gorszą twarz. Skończyłam studia i przyszedł czas wyprowadzki. Nie chciałam opuszczać rodziców, ale co zrobić. Wzięłam ślub, bo bałam się samotności. Potem przeprowadzka do dużego miasta - daleko od domu. Źle mi tu, wszystko obce, nie mogę spać po nocach, tęsknie za domem. Duszę się w tych dwóch pokojach. Urodziłam dziecko, jestem teraz zapuszczona, siedzę całymi dniami w domu, nic mi się nie chce, dziecko płacze, a ja mam dość. Do męża już nic nie czuję, ale to ukrywam. Nie mam też żadnych perspektyw, skończyłam polonistykę, ale nie mam uprawnień do nauczania (inna specjalizacja). Nigdy nie pracowałam, dorabiałam na jakichś głupotach, nie mam żadnego papierka o pracy... Mam 26 lat, a czuję się na 60... Nie mam na nic siły, nie chcę mi się żyć nawet dla dziecka. Jak z tego wyjść. Kontaktowałam się z psychologiem, ale to mi nie pomaga.

Najlepsza odpowiedź
   
(13 - 1)
93%
Wiele osób ma tak jak ty, ale nigdy tego głośno nie przyzna. Panuje powszechny mit, że małżeństwo i dzieci to przepis na szczęście. I wielu naprawdę w to wierzy. Niestety dałaś się na to nabrać i skutek jest jaki widzisz - wg nich jesteś "niedojrzała". Nie uważam, że jesteś niedojrzała, tylko niestety dźwigasz brzemię złych decyzji. W miarę jak dziecko będzie rosnąć, to brzemię będzie coraz mniejsze. Widocznie twój przepis na szczęście jest po prostu gdzieś indziej, jak dziecko podrośnie to będziesz miała więcej czasu i możliwości go odnaleźć
gość  gość 08.01.2018 cytuj zgłoś


Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Pozostałe odpowiedzi
   
(10 - 2)
83%
jak ci może psycholog nie pomagać? trochę chyba nie dojrzałaś do życia... zacznij małymi krokami- jutro np. ogarnij siebie pod względem fizycznym

pojutrze ogarnij mieszkanie

codziennie dawaj sama sobie małe zadania do wykonania i bądź dumna że je wykonałaś

a potem jak już staniesz na nogi to idź do psychologa raz jeszcze, pochodź na terapię jakieś poł roku-rok i zdecyduj czy małzeństwo chcesz ciągnąć dalej czy rzucasz wszystko i wracasz do rodziców ( bo widzę że jeszcze mentalnie pępowiny nie odcięłaś)
gość gość 08.01.18, 16:53 cytuj link zgłoś

   
(8 - 8)
50%
W/g mnie jesteś rozkapryszoną jedynaczką która sama nie wie czego chce. Najlepiej jakby tata miał porządną firmę i za nic ci porządnie płacił. Miałaś chłopaka który kochał i ty kochałaś, co z nim zrobiłaś? Drugiego bolca ci się zachciało no to masz.
gość gość 08.01.18, 16:58 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
gość
jak ci może psycholog nie pomagać? trochę chyba nie dojrzałaś do życia... zacznij małymi krokami- jutro np. ogarnij siebie pod względem fizycznym pojutrze ogarnij mieszkanie codziennie dawaj sama sobie małe zadania do wykonania i bądź dumna że je wykonałaś a potem jak już staniesz na nogi to idź do psychologa raz jeszcze, pochodź na terapię jakieś poł roku-rok i zdecyduj czy małzeństwo chcesz ciągnąć dalej czy rzucasz wszystko i wracasz do rodziców ( bo widzę że jeszcze mentalnie pępowiny nie odcięłaś)

Jak rozmawiam z Panią psycholog to jest fajnie, ale potem wychodzę do swoich problemów i znowu mi źle. Gdyby nei dziecko to wróciłabym do rodziców, ale co teraz? Nie chcę mu niszczyć rodziny. Nie wiem jak sama dać sobie radę. Najchętniej to bym tylko spała i się nie budziła.
gość gość 08.01.18, 16:58 cytuj link zgłoś

   
(5 - 2)
71%
gość
W/g mnie jesteś rozkapryszoną jedynaczką która sama nie wie czego chce. Najlepiej jakby tata miał porządną firmę i za nic ci porządnie płacił. Miałaś chłopaka który kochał i ty kochałaś, co z nim zrobiłaś? Drugiego bolca ci się zachciało no to masz.


no juz tak dosadnie nie chciałam jej tego pisać... :)
gość gość 08.01.18, 16:58 cytuj link zgłoś

   
(4 - 3)
57%
gość
gość
jak ci może psycholog nie pomagać? trochę chyba nie dojrzałaś do życia... zacznij małymi krokami- jutro np. ogarnij siebie pod względem fizycznym pojutrze ogarnij mieszkanie codziennie dawaj sama sobie małe zadania do wykonania i bądź dumna że je wykonałaś a potem jak już staniesz na nogi to idź do psychologa raz jeszcze, pochodź na terapię jakieś poł roku-rok i zdecyduj czy małzeństwo chcesz ciągnąć dalej czy rzucasz wszystko i wracasz do rodziców ( bo widzę że jeszcze mentalnie pępowiny nie odcięłaś)
Jak rozmawiam z Panią psycholog to jest fajnie, ale potem wychodzę do swoich problemów i znowu mi źle. Gdyby nei dziecko to wróciłabym do rodziców, ale co teraz? Nie chcę mu niszczyć rodziny. Nie wiem jak sama dać sobie radę. Najchętniej to bym tylko spała i się nie budziła.


jestes bardzo niedojrzała... współczuję dziecku
gość gość 08.01.18, 16:59 cytuj link zgłoś

   
(0 - 4)
0%
gość
W/g mnie jesteś rozkapryszoną jedynaczką która sama nie wie czego chce. Najlepiej jakby tata miał porządną firmę i za nic ci porządnie płacił. Miałaś chłopaka który kochał i ty kochałaś, co z nim zrobiłaś? Drugiego bolca ci się zachciało no to masz.

To nie było tak. Jak poszłam do liceum to miała trudny okres w życiu - śmierć babci, która była mi jak druga mama. Bardzo się wtedy buntowałam, jeszcze rozstanie ze starą klasą z gimnazjum. Już pierwszego dnia skonfliktowałam się z całą klasą, a potem to urosło nawet do konfliktu z nauczycielami. Tylko on był po mojej stronie, ale ja działałam wtedy wbrew sobie i go odrzuciłam. Potem i tak trafiłam do innej szkoły, a obecnego męża poznałam później.
gość gość 08.01.18, 17:00 cytuj link zgłoś

   
(1 - 3)
25%
gość
gość
W/g mnie jesteś rozkapryszoną jedynaczką która sama nie wie czego chce. Najlepiej jakby tata miał porządną firmę i za nic ci porządnie płacił. Miałaś chłopaka który kochał i ty kochałaś, co z nim zrobiłaś? Drugiego bolca ci się zachciało no to masz.
no juz tak dosadnie nie chciałam jej tego pisać... :)
Zawsze piszę, mówię to co myślę, często źle na tym wychodzę, nie zmienię się jednak.
gość gość 08.01.18, 17:01 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
gość
gość
gość
jak ci może psycholog nie pomagać? trochę chyba nie dojrzałaś do życia... zacznij małymi krokami- jutro np. ogarnij siebie pod względem fizycznym pojutrze ogarnij mieszkanie codziennie dawaj sama sobie małe zadania do wykonania i bądź dumna że je wykonałaś a potem jak już staniesz na nogi to idź do psychologa raz jeszcze, pochodź na terapię jakieś poł roku-rok i zdecyduj czy małzeństwo chcesz ciągnąć dalej czy rzucasz wszystko i wracasz do rodziców ( bo widzę że jeszcze mentalnie pępowiny nie odcięłaś)
Jak rozmawiam z Panią psycholog to jest fajnie, ale potem wychodzę do swoich problemów i znowu mi źle. Gdyby nei dziecko to wróciłabym do rodziców, ale co teraz? Nie chcę mu niszczyć rodziny. Nie wiem jak sama dać sobie radę. Najchętniej to bym tylko spała i się nie budziła.
jestes bardzo niedojrzała... współczuję dziecku

Wiem, to był zły krok małżeństwo i ciąża. Za szybko, z nieodpowiednią osobą, ale też wtedy bałam się samotności. Chciałabym dać mojemu dziecku szczęśliwą rodzinę, taką jak ja miałam. Ale nie umiem. Najchętniej to wróciłabym do domu razem z nim pod opiekę mojej mamy. Bo mam wrażenie, że lepiej by się nim zajęła. Nie chodzi, że nie chcę przewijać czy coś. Ale nie umiem być mamą.
gość gość 08.01.18, 17:03 cytuj link zgłoś

   
(13 - 1)
93%
Wiele osób ma tak jak ty, ale nigdy tego głośno nie przyzna. Panuje powszechny mit, że małżeństwo i dzieci to przepis na szczęście. I wielu naprawdę w to wierzy. Niestety dałaś się na to nabrać i skutek jest jaki widzisz - wg nich jesteś "niedojrzała". Nie uważam, że jesteś niedojrzała, tylko niestety dźwigasz brzemię złych decyzji. W miarę jak dziecko będzie rosnąć, to brzemię będzie coraz mniejsze. Widocznie twój przepis na szczęście jest po prostu gdzieś indziej, jak dziecko podrośnie to będziesz miała więcej czasu i możliwości go odnaleźć Wiele osób ma tak jak ty, ale nigdy tego głośno nie przyzna. Panuje powszechny mit, że małżeństwo i dzieci to przepis na szczęście. I wielu naprawdę w to wierzy. Niestety dałaś się na to nabrać i skutek jest jaki widzisz - wg nich jesteś "niedojrzała". Nie uważam, że jesteś niedojrzała, tylko niestety dźwigasz brzemię złych decyzji. W miarę jak dziecko będzie rosnąć, to brzemię będzie coraz mniejsze. Widocznie twój przepis na szczęście jest po prostu gdzieś indziej, jak dziecko podrośnie to będziesz miała więcej czasu i możliwości go odnaleźć
gość gość 08.01.18, 17:03 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
A w czym psycholog ma ci pomoc? Nie naprawi twoich problemow. Po prostu podjelas wiele zlych decyzji pod wplywem emocji i masz co masz. Wiesz czego dokladnie chcezz od zycia? Czasu nie cofniesz i nie ma sensu plakac. Ale wsztstko przed toba i twoje szczescie zalezy tylko od ciebie. Zacznij zyc tak bys byla szczęśliwa,zmien cos. Moze rodzice pomoga ci z dzieckiem,szukaj pracy, znajdz czas dla meza. Mnie czasem tez deprecha lapala od ciaglego siedzenia w domu z dzieckuem.
gość gość 08.01.18, 17:12 cytuj link zgłoś

   
(6 - 0)
100%
gość
Wiele osób ma tak jak ty, ale nigdy tego głośno nie przyzna. Panuje powszechny mit, że małżeństwo i dzieci to przepis na szczęście. I wielu naprawdę w to wierzy. Niestety dałaś się na to nabrać i skutek jest jaki widzisz - wg nich jesteś "niedojrzała". Nie uważam, że jesteś niedojrzała, tylko niestety dźwigasz brzemię złych decyzji. W miarę jak dziecko będzie rosnąć, to brzemię będzie coraz mniejsze. Widocznie twój przepis na szczęście jest po prostu gdzieś indziej, jak dziecko podrośnie to będziesz miała więcej czasu i możliwości go odnaleźć

Dziękuję za ten komentarz, wiele osób tutaj tylko krytykuje bez zastanowienia i jeszcze bardziej dołuje.
gość gość 08.01.18, 17:20 cytuj link zgłoś

   
(3 - 0)
100%
gość
A w czym psycholog ma ci pomoc? Nie naprawi twoich problemow. Po prostu podjelas wiele zlych decyzji pod wplywem emocji i masz co masz. Wiesz czego dokladnie chcezz od zycia? Czasu nie cofniesz i nie ma sensu plakac. Ale wsztstko przed toba i twoje szczescie zalezy tylko od ciebie. Zacznij zyc tak bys byla szczęśliwa,zmien cos. Moze rodzice pomoga ci z dzieckiem,szukaj pracy, znajdz czas dla meza. Mnie czasem tez deprecha lapala od ciaglego siedzenia w domu z dzieckuem.

Chciałabym być szczęśliwa, ale jak? Nie umiem już z życia się cieszyć :( Każda moja decyzja teraz będzie zła - zostanę z mężem wbrew sobie, a jak odejdę to zniszczę życie jemu i dziecku. A on nic nie zawinił. Najchętniej właśnie cofnęłabym czas i rozegrała swoje życie inaczej, ale tak się nie da, a ja nie potrafię teraz wyjść na prostą.
gość gość 08.01.18, 17:22 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
wydaje mi sie ze ty potrzebujesz mamy tak jak twoje dziecko ciebie.
jak to mawiala moja babcia :na poczatku wszystko jest dobrze ,a potem jak przyjdzie dziecko to wychodzi (problemy ). A z problemami nie umiejetnosc radzenia sobie z nimi .No bo teraz jako mezatka wszytko na twojej glowie a wczesniej mama robila to za ciebie .wracalas ze szkoly /studiow obiadek juz cieply byl a teraz musisz sama zrobic wszystko . popros moze mame zeby cie odwiedzala co jakis czas i ci pomagala (Nie wyreczala!) w prowadzeniu domu .TY za szybko podjelas decyzje o zalozeniu rodziny i tu jest problem.Ale czasu sie nie cofnie ,musisz wziasc sie w garsc !Chyba nie chcesz zeby twoje dziecko bralo przyklad z ciebie i wyroslo na niezadowolona dziewuche ?chcez sie uzalac caly czas nad soba ?
sprobuj raz w tygodniu gdzies wyjsc z mezem sami ,albo ty z kolezanka zebys naladowala baterie .Przede wszystkim mysl pozytywnie !obejrzyj sobie : The Secret -sila przyciagania(jest dostepny na you tubie w j.polskim ). Uwierz mi da ci niezlego kopa !!
powodzenia marudo ;-)
gość margarita 08.01.18, 21:37 cytuj link zgłoś

   
(0 - 1)
0%
tera [pia u psychologa moze trwac kilka lat. # spotkaniami nie zmienisz swojego myslenia. Ty soe boisz zycia, boisz zmian. Rozmawlasz wszystko co masz bo sobie wyidealizowalas swoje zycie. Nie pracujesz, nie masz pomyslu na siebie, nie masz domu, perspektyw, pieniedzy, wyksztalcenia odpowiedniego, i od trazu zrobilas sobie dziecko by chyba dluzej pobyc w domu zamiast isc do pracy i sie rozwijac. Tylko psycholog. ze powinnas byla zostac w domu bo boisz sie zycia i odpowiedzilanoscio. Cale zycie mama ci podtykala wszystko pod nos i za ciebie rodila a teraz to sie konczylo
gość gość 09.01.18, 13:03 cytuj link zgłoś

   
(0 - 2)
0%
gość
gość
jak ci może psycholog nie pomagać? trochę chyba nie dojrzałaś do życia... zacznij małymi krokami- jutro np. ogarnij siebie pod względem fizycznym pojutrze ogarnij mieszkanie codziennie dawaj sama sobie małe zadania do wykonania i bądź dumna że je wykonałaś a potem jak już staniesz na nogi to idź do psychologa raz jeszcze, pochodź na terapię jakieś poł roku-rok i zdecyduj czy małzeństwo chcesz ciągnąć dalej czy rzucasz wszystko i wracasz do rodziców ( bo widzę że jeszcze mentalnie pępowiny nie odcięłaś)
Jak rozmawiam z Panią psycholog to jest fajnie, ale potem wychodzę do swoich problemów i znowu mi źle. Gdyby nei dziecko to wróciłabym do rodziców, ale co teraz? Nie chcę mu niszczyć rodziny. Nie wiem jak sama dać sobie radę. Najchętniej to bym tylko spała i się nie budziła.
ty juz je skrzywdzilas
gość gość 09.01.18, 13:04 cytuj link zgłoś

   
(0 - 3)
0%
gość
gość
gość
gość
jak ci może psycholog nie pomagać? trochę chyba nie dojrzałaś do życia... zacznij małymi krokami- jutro np. ogarnij siebie pod względem fizycznym pojutrze ogarnij mieszkanie codziennie dawaj sama sobie małe zadania do wykonania i bądź dumna że je wykonałaś a potem jak już staniesz na nogi to idź do psychologa raz jeszcze, pochodź na terapię jakieś poł roku-rok i zdecyduj czy małzeństwo chcesz ciągnąć dalej czy rzucasz wszystko i wracasz do rodziców ( bo widzę że jeszcze mentalnie pępowiny nie odcięłaś)
Jak rozmawiam z Panią psycholog to jest fajnie, ale potem wychodzę do swoich problemów i znowu mi źle. Gdyby nei dziecko to wróciłabym do rodziców, ale co teraz? Nie chcę mu niszczyć rodziny. Nie wiem jak sama dać sobie radę. Najchętniej to bym tylko spała i się nie budziła.
jestes bardzo niedojrzała... współczuję dziecku
Wiem, to był zły krok małżeństwo i ciąża. Za szybko, z nieodpowiednią osobą, ale też wtedy bałam się samotności. Chciałabym dać mojemu dziecku szczęśliwą rodzinę, taką jak ja miałam. Ale nie umiem. Najchętniej to wróciłabym do domu razem z nim pod opiekę mojej mamy. Bo mam wrażenie, że lepiej by się nim zajęła. Nie chodzi, że nie chcę przewijać czy coś. Ale nie umiem być mamą.
dziecko ma ojca, odjedz i daj zyc innym, ale jest jedno ale.Ty nie masz pracy, nie zaplacisz alimentow. Wolis je miec by zyc z alimentow, 500, rodzinnego i je krzywdzic
gość gość 09.01.18, 13:06 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
gość
gość
A w czym psycholog ma ci pomoc? Nie naprawi twoich problemow. Po prostu podjelas wiele zlych decyzji pod wplywem emocji i masz co masz. Wiesz czego dokladnie chcezz od zycia? Czasu nie cofniesz i nie ma sensu plakac. Ale wsztstko przed toba i twoje szczescie zalezy tylko od ciebie. Zacznij zyc tak bys byla szczęśliwa,zmien cos. Moze rodzice pomoga ci z dzieckiem,szukaj pracy, znajdz czas dla meza. Mnie czasem tez deprecha lapala od ciaglego siedzenia w domu z dzieckuem.
Chciałabym być szczęśliwa, ale jak? Nie umiem już z życia się cieszyć :( Każda moja decyzja teraz będzie zła - zostanę z mężem wbrew sobie, a jak odejdę to zniszczę życie jemu i dziecku. A on nic nie zawinił. Najchętniej właśnie cofnęłabym czas i rozegrała swoje życie inaczej, ale tak się nie da, a ja nie potrafię teraz wyjść na prostą.
ale wtedy zycie bys sniszczyla bylemu. chcesz tego? ty po prostu powinnac byc na utrzymaniu mamusi i tatusia. Kazdy jak ma problem idzie do psychologa, tylko ty masz wymowki. Wies zile moja terpoia trwala?. 4 lata, a ty chcesz w 3 spotkania miec problem zalatwiony z glowy
gość gość 09.01.18, 13:09 cytuj link zgłoś


 
Zaloguj