Liczba pytań: 581314

Liczba odpowiedzi: 5857806

Kategoria: Dowolny temat
(16 odpowiedzi)
gość
Pytanie zadaje: gość [05.09.2013]

Wasza wpadka w pracy?

wasza najgorsza wpadka w pracy?

Najlepsza odpowiedź
   
(8 - 0)
100%
Pomyliły mi się zamówienia na sklepy. Nastepnego dnia szef mnie zapytał, czy nie rozróżniam owoców lasu, moja mina bezcenna. Sklepy, to jagoda i poziomka :d
gość  gość 05.09.2013 cytuj zgłoś


Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Pozostałe odpowiedzi
   
(1 - 1)
50%
Usiadłam na rozlanym długopisie. Spadł mi na krzesło, rozlał się a ja na to bach tyłkiem. I jeszcze nic nie poczułam, jak jakaś debilka.
gość gość 05.09.13, 14:04 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
zapomnialam wyslac fakture i platnosc opoznila sie o kilka dni
gość gość 05.09.13, 14:04 cytuj link zgłoś

   
(0 - 2)
0%
zmówiłam dla znajomego opony ,które kosztowały o wiele wiecej niż powiedziałam ,szef mnie nie zwolnił ,bo sama sobie jestem szefem ,
gość gość 05.09.13, 14:04 cytuj link zgłoś

   
(0 - 1)
0%
podawałam kawe na ważnym spotkaniu, jedna filiżanka spadła z tacy. to było chyba najgorsze:)
gość gość 05.09.13, 14:04 cytuj link zgłoś

   
(0 - 1)
0%
Schyliłam się żeby wypiąć kabel z kompa i z nosa poleciała mi woda (ciurkiem) Nie wiem jak to się stało i dlaczego. Pierwszy raz w życiu coś takiego mi się przytrafiło
gość gość 05.09.13, 14:07 cytuj link zgłoś

   
(8 - 0)
100%
Pomyliły mi się zamówienia na sklepy. Nastepnego dnia szef mnie zapytał, czy nie rozróżniam owoców lasu, moja mina bezcenna. Sklepy, to jagoda i poziomka :d Pomyliły mi się zamówienia na sklepy. Nastepnego dnia szef mnie zapytał, czy nie rozróżniam owoców lasu, moja mina bezcenna. Sklepy, to jagoda i poziomka :d
gość gość 05.09.13, 14:07 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
Siedzę przy biurku wyciągnięte nogi przed siebie i czytam gazetę. Idzie jakiś facet uklonil sie z daleka a ja mu pokiwalam ręka i powiedziałam hi a to był nowy główny dyrektor ;) ale nie zwrocil mi wushu I nie mialam problem ow wiec ok. Tylko tak troche głupio z nad gazety
Weronika81 Weronika81   05.09.13, 14:07 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
oj na samym poczatku 10lat wstecz zaliczylam dwie - wypisujac transport oddalam paragon klientowi, a koledzy i kolezanki nie uswiadomili mnie ze moge wystawic fikcyjna fakture i transport by pojechal, wiec zapylalam do klienta po nieszczesny paragon i druga jak przyszedl klient z formularzem reklamacyjnym, w tabeli pracownik dzialu nie wpisal ze naprawiony jest towar, brak adnotacji w terminie oznaczal zwrot gotowki, wiec wyplacilam, po czym okazalo sie ze towar jest naprawiony.
gość gość 05.09.13, 14:08 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
Odbieralam tel.zamowienia , kolega ciagle robil mi kawaly dzwoniac i podszywajac sie za klienta , pewnego razu ktos dzwoni ja odbieram tel. I slysze podoby glos do mojego kolegi,jakies smiech i glosy innych towarzyszy , wiec mowie Tomek przestan sobie tobic sobie ze mnie jaja itd. Zaczelismy chwile gadac , bo koles twierdzil ze jest klientem wiec po jakims czasie zrozumialam ze to klient i przyjelam zamowienie przepraszajac goscia hehe ale wtopa :)dobrze ze mnie nie widzial bo bym sie pod ziemnie zapadla
gość gość 05.09.13, 14:09 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
Może nie była tragiczna ale i tak...

pracowałam przy biurku, przy komputerze, przy czym biurko stało na przeciwko gabinetu szefostwa, który miał przeszklone ściany. Po ponad dobie nieprzespanej poszłam do pracy na 6, usiadłam do biurka i zasnęłam przy pracy siedząc przy biurku :D
gość KiepskaMama 05.09.13, 14:09 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
MamaFrania
Pomyliły mi się zamówienia na sklepy. Nastepnego dnia szef mnie zapytał, czy nie rozróżniam owoców lasu, moja mina bezcenna. Sklepy, to jagoda i poziomka :d
buhahaha :D
gość gość 05.09.13, 14:13 cytuj link zgłoś

   
(0 - 1)
0%
gość
zmówiłam dla znajomego opony ,które kosztowały o wiele wiecej niż powiedziałam ,szef mnie nie zwolnił ,bo sama sobie jestem szefem ,
a za co minusy ,za dg czy za opony ?
gość gość 05.09.13, 14:14 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
Raz mi się zdarzyła taka wtopa. Byłam grafikiem i robiłam zaproszenia dla prezydenta i radnych- dostałam gotowy tekst do wklejenia- jak zawsze. Tyle ze tym razem niezredagowane. No i poszło " najświętszej maryi panny" małymi literami. Nie zwróciłam uwagi na wielkosc liter, tylko przeczytałam tersc. Moja kierowniczka, która ten tekst pisała tez nie wyłapała tego. No cóż..przez chwile było strasznie;)

Innym razem wysłalam projekt plakatu do drukarni, która odbierała wszystkie nasze zlecenia. Kazali zrobic , ładny swiateczny plakat,w formacie B2, na jakąś tam impreze miejska. Prezydent projekt podpisal, dyrektor osrodka tez. No i poszlo.

Jak przyszedł rachunek za wydruk tych plakatów to myslałam,że mnie zjedzą:D Prawie połowa budżetu poszła na samą poligrafie. No ale tutaj chyba nie mam sobie nic do zarzucenia, bo projekt zostal podpisany, wiec to tak jakby zgoda na wydruk..a ze ktos nie przewidział kosztow;) Tak czy siak oberwało się mi
gość gość 05.09.13, 14:21 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
gość
Raz mi się zdarzyła taka wtopa. Byłam grafikiem i robiłam zaproszenia dla prezydenta i radnych- dostałam gotowy tekst do wklejenia- jak zawsze. Tyle ze tym razem niezredagowane. No i poszło " najświętszej maryi panny" małymi literami. Nie zwróciłam uwagi na wielkosc liter, tylko przeczytałam tersc. Moja kierowniczka, która ten tekst pisała tez nie wyłapała tego. No cóż..przez chwile było strasznie;) Innym razem wysłalam projekt plakatu do drukarni, która odbierała wszystkie nasze zlecenia. Kazali zrobic , ładny swiateczny plakat,w formacie B2, na jakąś tam impreze miejska. Prezydent projekt podpisal, dyrektor osrodka tez. No i poszlo. Jak przyszedł rachunek za wydruk tych plakatów to myslałam,że mnie zjedzą:D Prawie połowa budżetu poszła na samą poligrafie. No ale tutaj chyba nie mam sobie nic do zarzucenia, bo projekt zostal podpisany, wiec to tak jakby zgoda na wydruk..a ze ktos nie przewidział kosztow;) Tak czy siak oberwało się mi

Dziwna kolejność dzialan, skoro to nie było pierwsze zlecenie na druk.
gość gość 05.09.13, 14:41 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
Hmm była wtedy sekretarką, szef wołał papiery do podpisania no wiec zanoszę te papiery. Wchodząc do pokoju szefa upuściłam teczkę, schylam się tyłem a tu mi coś słyszę pękło...spodnie mi poszły na tyłku hehe ...szef z lekkim uśmiechem podpisał papiery po czym mówi Pani M. proszę już jechać do domu, widzimy się jutro..
gość gość 05.09.13, 14:50 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
gość
gość
Raz mi się zdarzyła taka wtopa. Byłam grafikiem i robiłam zaproszenia dla prezydenta i radnych- dostałam gotowy tekst do wklejenia- jak zawsze. Tyle ze tym razem niezredagowane. No i poszło " najświętszej maryi panny" małymi literami. Nie zwróciłam uwagi na wielkosc liter, tylko przeczytałam tersc. Moja kierowniczka, która ten tekst pisała tez nie wyłapała tego. No cóż..przez chwile było strasznie;) Innym razem wysłalam projekt plakatu do drukarni, która odbierała wszystkie nasze zlecenia. Kazali zrobic , ładny swiateczny plakat,w formacie B2, na jakąś tam impreze miejska. Prezydent projekt podpisal, dyrektor osrodka tez. No i poszlo. Jak przyszedł rachunek za wydruk tych plakatów to myslałam,że mnie zjedzą:D Prawie połowa budżetu poszła na samą poligrafie. No ale tutaj chyba nie mam sobie nic do zarzucenia, bo projekt zostal podpisany, wiec to tak jakby zgoda na wydruk..a ze ktos nie przewidział kosztow;) Tak czy siak oberwało się mi
Dziwna kolejność dzialan, skoro to nie było pierwsze zlecenie na druk.


no taka kolejnosc- projekt, akceptacja- zlecenie druku. Tyle,że zawsze mi kazano robic plakaty " ubogie" , bo druk jest drogi. A zlecenie na ta impreze przyszło z ratusza. Ratusz kazał zrobic wszystko " na bogato" no i sie przeliczyli;)
gość gość 05.09.13, 14:59 cytuj link zgłoś


 
Zaloguj

Dodaj zdjęcia lub inne pliki »