Liczba pytań: 759180

Liczba odpowiedzi: 7106673

Kategoria: Małe dziecko
(16 odpowiedzi)
patrys9031
Pytanie zadaje: patrys9031   [13.06.2009]

żłobek

witam was.
mam takie pytanie czy oddałyscie swoje pociechy do złobkow, jak tak to w jakim wieku były. wogole nie wiem czy żlobek jest odpowiedni dla malego dziecka. prosze o rade.

Pokaż odpowiedzi użytkownika (1) »

Najlepsza odpowiedź
   
(3 - 1)
75%
Apsiczku, owszem, wiedza książkowa zawsze brzmi bardzo logocznie i zrozumiale, ale jak to mawiał Szekspir: "folozofia filozofią, a życie życiem", dlatego ja się będę upierać przy swoim. To co wyżej zostało opisane to czysto teoretyczne odniesienie się do aspektu zdrowia dziecka. Ja (z racji nie tylko tej, ze jestem matką, ale i swojego zawodu) zawsze najpierw odnoszę się do emocji. I nikt mnie nigdy w życiu nie przekona że żłobek jest dla dziecka dobry. KOniec.
Co się zaś tyczy tego zdrowia, to różnie oczywiście z tym bywa, mój syn poszedł do przedszkola mając 3 lata, BARDZO MAŁO chorował, mimo, ze wcześniej właśnie: był przebierany gdy się zgrzał, jabłko obierane miał ze skórki, cyt. :"smoczek, jak upadnie- dezynfekowany, owoce, warzywa, zawsze okładnie umyte, obrane, jedzenie podane na czystych talerzach, przygotowane w 100% w dobrej wierze i odpowiednich warunkach". U mnie to nie miało nic do rzeczy jak widać. Ale on pokochał przedszkole, dzieci, zabawy, ponieważ nie miał kolegów, rówieśników i to przedszkole to była dla niego jedna wielka zabawa! TYlko że to był już trzylatek, a nie maleństwo.
Natomiast mojej sąsiadki synek chodził do żłobka...masakra i wcale nie pozorna (nie rozumiem pojęcia "pozorna tragedia" w odniesieniu do zdrowia dziecka). Żłobek to dla mnie ostateczność, oczywiście rozumiem matki, które nie mają wyjścia! Przecież po to te żłobki są, ale ja się cieszę, ze nie musiałam stanąć przed takim wyborem.
A jeśli chodzi o aspekt emocjonalny, to każda z nas doskonale wie o co chodzi, tylko nie wszystkie o tym chcemy pisać, żeby nie ubierać w słowa swoich obaw . MAm teraz dziecko 8 m-czne, z którym siedzę w domu i wiem ile ono potrzebuje uwagi, miłości, czułości itp... i sory, ale jak pomyślę że miałabym je zostawiać na pół dnia w placówce, z obcymi kobietami, to serce by mi pękło.
NIedawno była tu dyskusja na ten temat i nawet któraś (mądra bardzo) matka napisała, ze to nienaturalne, żeby matka z dzieckiem przebywała cały dzień... Cóż, są różne kobiety, nie wszystkie nadają się na matki, ale tym, które oddają dzieci do żłobka serdecznie współczuję!!!
I jeszcze raz powtarzam: ja ich nie potępiam (rozumiem, że można nie mieć wyjścia!!), współczuję tego!
gość  gość 13.06.2009 cytuj zgłoś


Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Pozostałe odpowiedzi
   
(0 - 3)
0%
moja kolezanka oddala synka do przedszkola ma 3 lata.zdrowy chlopczyk.od momentu pojscia do przedszkola,chorobsko za chorobskiem.nie ma miesiąca bez jakiegos dziadostwa.malo tego zaraza siostrzyczke czym sie tylko da.masakra
gość gość 13.06.09, 17:39 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
wiadomo ze tam gdzie jest skupisko dzieci czy zlobek czy przedszkole to sa bakterie ja wole dzidzie dac pod opieke babci a do przedszkola wiadomo pujdzie ale do tego czasu mamy duzo czasu.
gość gość 13.06.09, 17:50 cytuj link zgłoś

   
(3 - 2)
60%
To normlne, że w żłobku/ przedszkolu dzieci łapią infekcje i choroby. Tak właśnie kształtuje się ich układ odpornościowy. Nie da się wychować dziecka bez przysłowiowego kataru:/
gość gość 13.06.09, 17:52 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
apsiczek
To normlne, że w żłobku/ przedszkolu dzieci łapią infekcje i choroby. Tak właśnie kształtuje się ich układ odpornościowy. Nie da się wychować dziecka bez przysłowiowego kataru:/


Apsiczku, pogadamy jak już będziesz mieć takiego brzdąca gotowego do przedszkola, czy żłobka...
I zapewniam, że jakby na przysłowiowym katarze się kończyło, to by było idealnie!
Ja jestem przeciwnikiem żłobka. Przedszkole-TAK. Żłobek zdecydowane NIE.
gość gość 13.06.09, 18:01 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
no wlasnie najgorsze są te choroby u dzieci. my niestety mamy tlyko jedną babcie która na dodatek pracuje. a może orientuje się w jakiej cenie jest żlobek??
patrys9031 patrys9031   13.06.09, 18:11 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
Gdybym musiala, to bym oddala z cięzkim sercem. Nie chce jednak tego robic dopoki moje dziecko nie będzie swiadome tego, co jest dobre a co zle. Jestem zbyt nieufna do ludzi, co uważam za dar z nieba w dzisiejszych czasach.
gość gość 13.06.09, 19:03 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
Aniqu, to, że nie mam dziecka, nie znaczy, że nie wiem, jak to wygląda.
I tak mogę z pełną świadomością napisać, że:
w żłobkach dzieci chorują zazwyczaj w systemie dwa tyg w domu, dwa tyg w żłobku, przez pierwszy rok. Dla rodziców tragedia, ale pozorna.
Dotychczas mama karmiła piersią, a nawet jak nie...wszystkie butelki sterylizowane, smoczek, jak upadnie- dezynfekowany, owoce, warzywa, zawsze okładnie umyte, obrane, jedzenie podane na czystych talerzach, przygotowane w 100% w dobrej wierze i odpowiednich warunkach.
Dziecko nie ma wykształconego odpowiednio układu immunologicznego, po pójściu do żłobka łapie infekcje górnych dróg oddechowych, zapalenie gardła, krtanii, płuc, oskrzeli, najczęściej anginy, grypę. Kończy na antybiotyku, bo tak lekarzowi najłatwiej. Któreś z rodziców znów na zwolnienie, bo nie ma z kim zostawić.
gość gość 13.06.09, 19:30 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
moja idzie do zlobka od wrzesnai bedzie miec 2,7 miesiecy zobaczymy jak to bedzie ale w razie czego jest babcia
gość gość 13.06.09, 19:32 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
ale swoje musi kiedyś odchorować. Antybiotyk to ostateczność, lepiej zapobiegać, niż leczyć,jak to gdzieś usłyszałam. W aptece jest szereg witamin, suplementów, homeopatii, która pomaga Maluszkowi nauczyć własny organizm wytwarzania przeciwciał. Tak, jak z dnia na dzień nie oduczy się dziecka ssania piersi, tylko trzeba niejako swoje odchorować, tak z odpornościa. Dlatego warto nie przebierać zgrzanego malca w tej chwili, obierać jabłuszka ze skórki itp. Dziecko trzeba odpowiednio wcześniej przygotować. I uważam, że znacznie lepiej w czasie żłobka, niż w podstawówce, gdzie może sobie narobić zaległości przez choroby.
Ale też z drugiej strony, to moje zdanie- osoby chwilowo jeszcze bezdzietnej. To, co napisałam wynika z czysto książkowej wiedzy i studiowania materiałów mojego męża i doświadczeń, jakie wyniósł z praktyk w żłobkach.
Tylko, że mnie wydaje się to nadwyraz logiczne i zrozumiałe.
gość gość 13.06.09, 19:41 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
ja dalam coreczke jak skonczyla poltora roku, wydaje mi sie ze jest to dobry wiek. Na początku było cieżko co chwile jakies przeziebienia ale wkoncu sie uodpornila. Dla takiego dziecka dobre jest to ze ma kontakt z duza liczba dzieci a nie tylko z babcia czy opiekunka..
gość gość 13.06.09, 20:34 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
moja córa chodzi do żłobka i jestem zadowolona! nie choruj mi prawie w ogóle!
gość gość 13.06.09, 22:05 cytuj link zgłoś

   
(3 - 1)
75%
Apsiczku, owszem, wiedza książkowa zawsze brzmi bardzo logocznie i zrozumiale, ale jak to mawiał Szekspir: "folozofia filozofią, a życie życiem", dlatego ja się będę upierać przy swoim. To co wyżej zostało opisane to czysto teoretyczne odniesienie się do aspektu zdrowia dziecka. Ja (z racji nie tylko tej, ze jestem matką, ale i swojego zawodu) zawsze najpierw odnoszę się do emocji. I nikt mnie nigdy w życiu nie przekona że żłobek jest dla dziecka dobry. KOniec.
Co się zaś tyczy tego zdrowia, to różnie oczywiście z tym bywa, mój syn poszedł do przedszkola mając 3 lata, BARDZO MAŁO chorował, mimo, ze wcześniej właśnie: był przebierany gdy się zgrzał, jabłko obierane miał ze skórki, cyt. :"smoczek, jak upadnie- dezynfekowany, owoce, warzywa, zawsze okładnie umyte, obrane, jedzenie podane na czystych talerzach, przygotowane w 100% w dobrej wierze i odpowiednich warunkach". U mnie to nie miało nic do rzeczy jak widać. Ale on pokochał przedszkole, dzieci, zabawy, ponieważ nie miał kolegów, rówieśników i to przedszkole to była dla niego jedna wielka zabawa! TYlko że to był już trzylatek, a nie maleństwo.
Natomiast mojej sąsiadki synek chodził do żłobka...masakra i wcale nie pozorna (nie rozumiem pojęcia "pozorna tragedia" w odniesieniu do zdrowia dziecka). Żłobek to dla mnie ostateczność, oczywiście rozumiem matki, które nie mają wyjścia! Przecież po to te żłobki są, ale ja się cieszę, ze nie musiałam stanąć przed takim wyborem.
A jeśli chodzi o aspekt emocjonalny, to każda z nas doskonale wie o co chodzi, tylko nie wszystkie o tym chcemy pisać, żeby nie ubierać w słowa swoich obaw . MAm teraz dziecko 8 m-czne, z którym siedzę w domu i wiem ile ono potrzebuje uwagi, miłości, czułości itp... i sory, ale jak pomyślę że miałabym je zostawiać na pół dnia w placówce, z obcymi kobietami, to serce by mi pękło.
NIedawno była tu dyskusja na ten temat i nawet któraś (mądra bardzo) matka napisała, ze to nienaturalne, żeby matka z dzieckiem przebywała cały dzień... Cóż, są różne kobiety, nie wszystkie nadają się na matki, ale tym, które oddają dzieci do żłobka serdecznie współczuję!!!
I jeszcze raz powtarzam: ja ich nie potępiam (rozumiem, że można nie mieć wyjścia!!), współczuję tego! Apsiczku, owszem, wiedza książkowa zawsze brzmi bardzo logocznie i zrozumiale, ale jak to mawiał Szekspir: "folozofia filozofią, a życie życiem", dlatego ja się będę upierać przy swoim. To co wyżej zostało opisane to czysto teoretyczne odniesienie się do aspektu zdrowia dziecka. Ja (z racji nie tylko tej, ze jestem matką, ale i swojego zawodu) zawsze najpierw odnoszę się do emocji. I nikt mnie nigdy w życiu nie przekona że żłobek jest dla dziecka dobry. KOniec.
Co się zaś tyczy tego zdrowia, to różnie oczywiście z tym bywa, mój syn poszedł do przedszkola mając 3 lata, BARDZO MAŁO chorował, mimo, ze wcześniej właśnie: był przebierany gdy się zgrzał, jabłko obierane miał ze skórki, cyt. :"smoczek, jak upadnie- dezynfekowany, owoce, warzywa, zawsze okładnie umyte, obrane, jedzenie podane na czystych talerzach, przygotowane w 100% w dobrej wierze i odpowiednich warunkach". U mnie to nie miało nic do rzeczy jak widać. Ale on pokochał przedszkole, dzieci, zabawy, ponieważ nie miał kolegów, rówieśników i to przedszkole to była dla niego jedna wielka zabawa! TYlko że to był już trzylatek, a nie maleństwo.
Natomiast mojej sąsiadki synek chodził do żłobka...masakra i wcale nie pozorna (nie rozumiem pojęcia "pozorna tragedia" w odniesieniu do zdrowia dziecka). Żłobek to dla mnie ostateczność, oczywiście rozumiem matki, które nie mają wyjścia! Przecież po to te żłobki są, ale ja się cieszę, ze nie musiałam stanąć przed takim wyborem.
A jeśli chodzi o aspekt emocjonalny, to każda z nas doskonale wie o co chodzi, tylko nie wszystkie o tym chcemy pisać, żeby nie ubierać w słowa swoich obaw . MAm teraz dziecko 8 m-czne, z którym siedzę w domu i wiem ile ono potrzebuje uwagi, miłości, czułości itp... i sory, ale jak pomyślę że miałabym je zostawiać na pół dnia w placówce, z obcymi kobietami, to serce by mi pękło.
NIedawno była tu dyskusja na ten temat i nawet któraś (mądra bardzo) matka napisała, ze to nienaturalne, żeby matka z dzieckiem przebywała cały dzień... Cóż, są różne kobiety, nie wszystkie nadają się na matki, ale tym, które oddają dzieci do żłobka serdecznie współczuję!!!
I jeszcze raz powtarzam: ja ich nie potępiam (rozumiem, że można nie mieć wyjścia!!), współczuję tego!
gość gość 13.06.09, 22:38 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
Przyznam szczerze, że nauczyłaś mnie czegoś nowego, Aniqu:) ja jakoś wogóle nie brałam pod uwagę, tego o czym napisałaś, emocje, uczucia....
Zupełnie inne spojrzenie na sprawę...ale bardzo mi się podoba szczerość i otwartość z jaką to napisałaś. Podziwiam głębokie przemyślenia...
dałaś mi do myślenia, ale to dobrze. Przydała mi się Twoja lekcja:)
gość gość 13.06.09, 23:14 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
Emocje, emocjami.... ja też nie chcę oddawać dziecka do żłobka, ale ktoś musi pracować....inaczej wszyscy zdechniemy z głodu....
gość gość 13.06.09, 23:20 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
apsiczek
Aniqu, to, że nie mam dziecka, nie znaczy, że nie wiem, jak to wygląda.
I tak mogę z pełną świadomością napisać, że:
w żłobkach dzieci chorują zazwyczaj w systemie dwa tyg w domu, dwa tyg w żłobku, przez pierwszy rok. Dla rodziców tragedia, ale pozorna.
Dotychczas mama karmiła piersią, a nawet jak nie...wszystkie butelki sterylizowane, smoczek, jak upadnie- dezynfekowany, owoce, warzywa, zawsze okładnie umyte, obrane, jedzenie podane na czystych talerzach, przygotowane w 100% w dobrej wierze i odpowiednich warunkach.
Dziecko nie ma wykształconego odpowiednio układu immunologicznego, po pójściu do żłobka łapie infekcje górnych dróg oddechowych, zapalenie gardła, krtanii, płuc, oskrzeli, najczęściej anginy, grypę. Kończy na antybiotyku, bo tak lekarzowi najłatwiej. Któreś z rodziców znów na zwolnienie, bo nie ma z kim zostawić.






JES LI DZIECKO CHORUJE W ZLOBKU CO 2 TYG-TO PO JAKIE LICHO GO TAM TRZYMAC?SKORO KTORES Z RODZICOW MUSI I TAK BYC Z NIM W DOMU..
gość gość 14.06.09, 16:38 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
apsiczek
To normlne, że w żłobku/ przedszkolu dzieci łapią infekcje i choroby. Tak właśnie kształtuje się ich układ odpornościowy. Nie da się wychować dziecka bez przysłowiowego kataru:/




zobaczysz kochana co to znaczy katarek u dziecka.
gość gość 14.06.09, 16:39 cytuj link zgłoś


 
Zaloguj