Liczba pytań: 594829

Liczba odpowiedzi: 5991764

Kategoria: Dom i rodzina
(6 odpowiedzi)
gość
Pytanie zadaje: gość [25.04.2010]

Mam dosyć męża

Dziewczyny jestem 10 miesięcy po ślubie i mam dosyć już swojego męża ;( ostatnio coraz częściej się kłócimy, mówimy wiele przykrych słów, wczoraj powiedziałam mu że decyzja o ślubie z nim była najgorszą decyzją mojego życia, on mi odpowiedział tak samo ;( nie mamy jeszcze dziecka choć się staramy, mąż ma niestabilną pracę i pewnie też chodzi o kasę, ja pracuję ale połowę mojej pensji idzie na kredyt, druga połowa na opłaty, mam już dosyć, on mnie ciągle okłamuje, w takich chwilach gdy się kłócimy jedyne co do niego czuję to nienawiść ;( myślę o rozwodzie ;((( kazałam się mu wyprowadzać, powiedział że tak zrobi, a ja jednego czego się boję to nie tego że zostanę sama bez niego tylko że sobie nie poradzę finansowo ;( mieszkamy sami

Najlepsza odpowiedź
   
(10 - 2)
83%
wiesz jakby zle nie bylo nigdy nie powiedzialabym mojemu mezowi ze decyzja o malzenstwie byla najgorsza w moim zyciu-tym bardziej ze (wnioskuje z opisu) nie macie niewiadomo jakich problemow (bicie,picie,zdrada,znecanie psychiczne) oprocz finansowych...sami sobie robicie przykrosc wyrzucajac nawzajem najgorsze rzeczy... moze warto porozmawiac jak emocje opadna.
gość  gogolina 25.04.2010 cytuj zgłoś


Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Pozostałe odpowiedzi
   
(10 - 2)
83%
wiesz jakby zle nie bylo nigdy nie powiedzialabym mojemu mezowi ze decyzja o malzenstwie byla najgorsza w moim zyciu-tym bardziej ze (wnioskuje z opisu) nie macie niewiadomo jakich problemow (bicie,picie,zdrada,znecanie psychiczne) oprocz finansowych...sami sobie robicie przykrosc wyrzucajac nawzajem najgorsze rzeczy... moze warto porozmawiac jak emocje opadna. wiesz jakby zle nie bylo nigdy nie powiedzialabym mojemu mezowi ze decyzja o malzenstwie byla najgorsza w moim zyciu-tym bardziej ze (wnioskuje z opisu) nie macie niewiadomo jakich problemow (bicie,picie,zdrada,znecanie psychiczne) oprocz finansowych...sami sobie robicie przykrosc wyrzucajac nawzajem najgorsze rzeczy... moze warto porozmawiac jak emocje opadna.
gość gogolina 25.04.10, 11:21 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
szczera rozmowa to klucz do sukcesu
mamaT mamaT   25.04.10, 11:25 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
wiesz,po ślubie czasem ciężko się zmierzyć z rzeczywistością...my w takich sytuacjach kryzysowych robimy coś,żeby się poczuć jak dawniej.Idziemy do kina,na randkę:)postaw slubne foto w widocznym miejscu i przypomnij sobie DLACZEGO za niego wyszłaś.Wyciągnij rękę,to nie wstyd.Łatwo się rozwieść,ale najpierw upewnij się,czy na pewno to był błąd,zawalczcie o siebie.W małżeństwach casem są kryzysy...
ale o dziecko się może jescze nie starajcie..poczekaj kilka miesięcy,bo to chyba nie jest dobry moment.Maleństwo nie zmieni Was na lepsze...
a co,jeśli będziesz musiała(oby nie)leżeć i bedziesz zdana na męża?
powodzenia
gość gość 25.04.10, 11:27 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
ja jestem 4 lata po slubie i już zdążyłam powiedzieć męzowi, że żałuję że za niego wyszłam i że jest moim jednym wielkim rozczarowaniem. Na początku małżeństwa kłóciliśmy sie strasznie! Teraz jest trochę lepiej... Myślę zę to problem komunikacji, docierania sie.. tak jest naa początku. Tez chciałam odejsc ale nie miałam dokąd. Teraz wiem, że trzeba sobie wybaczac bo inaczej nic sie nie uda, rozwiazywac problemy, rozmawiac a nie sie wyzywac... nie jest łatwo, trzeba spróbowac byc razem..Powodzenia
gość ala 25.04.10, 11:28 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
gogolina
wiesz jakby zle nie bylo nigdy nie powiedzialabym mojemu mezowi ze decyzja o malzenstwie byla najgorsza w moim zyciu-tym bardziej ze (wnioskuje z opisu) nie macie niewiadomo jakich problemow (bicie,picie,zdrada,znecanie psychiczne) oprocz finansowych...sami sobie robicie przykrosc wyrzucajac nawzajem najgorsze rzeczy... moze warto porozmawiac jak emocje opadna.


Masz racje, głównym powodem naszych kłótni są finanse ;( on się niczym nie przejmuje, ja zarabiam 1600zł, 850 zł, idzie na kredyt, do tego ok. 600zł miesięcznych opłat, najbardziej mnie teraz zdenerwował bo w zimie mój mąż 3 miesiące siedział w domu, moi rodzice musieli nam jedzienie kupować, dopiero w drugiej połowie marca mąż zaczął pracę i nie możemy pozbierać się finansowo, gdy siedział w domu to oczywiście cały czas telewizor i komputer chodził, efekty tego takie że przyszedł nam rachunek za prąd 500zł! (wcześniej płaciliśmy maksymalnie 300) pytam skąd weźmiemy pieniądze - on nie wiem, no załamka, mówię mu ja wypłatę będę miałą dopiero za 1,5 tyg a w portfelu mam 20zł, jak mam przeżyć? On mówi żebym pożyczyła, dodam że on teraz wyjeżdża na tydz. w delegację i oczywiście 150zł z sobą musi mieć, no to jak mam się nie denerwować ;( ja już nie wytrzymuję tego, mam stałą pracę, jak na nasze warunki wydawałoby się dobrą pensję a nie mam za co żyć, ważne żeby on miał na swoje wydatki, ostatnio mu mówię że nie mam w czym chodzić bo wszystkie spodnie mi się podarły (aż 3 pary) no to z wielką łaską dał mi 60zł żebym sobie kupiła, a on mówi butów nie mam, i już sobie zamówiłem na allegro, ja patrze cena 200zł, to naprawdę boli bo wcześniej tak nie było, teraz się nie liczę ja, tylko ważne żeby on był zadowolony ;(((
gość autorka 25.04.10, 12:33 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
WITAM...
Czytając opisy widzę że mam podobny problem i zupełnie nie wiem jak sobie z nim poradzić... Jesteśmy 2 hmmmm juz prawie 3 lata po ślubie . mamy dziecko, które chyba było powodem tylko i wyłącznie do tego związku...tzn byliśmy przed tym ze sobą 2 lata, tzw "chodzenie" i okazało się że jestem w ciąży i mój dzisiekjszy mąż chyba chciał stanąć na wysokości zadania i stworzyć rodzinę... Na dzien dzisiejszy mysle i widze ze nie byl to dobry pomysl...stale sie klocimy i obrazamy co odgrywa sie na naszym dziecku...widze ze gdy jest podniesiony glos maly robi sie nerwowy i bardzo to przezywa... nie chce krzywdzic synka a nie moge tez wciaz ustepowac mezowi i przyznawac racji kiedy tak nie jest, bo to przeciez do niczego nie prowadz ia tylko pogarsza sytuacje nasza.... nie wiem czy to jest milosc jeszcze czy to tylko przyzwyczajenie .... dodam ze nie pracuje i tez boje sie ze nie poradze sobie sama (z dzieckiem) to duza odpowiedzialnosc ktorej ja sie boje i nie ogarniam czasem... zawsze wazniejsze byly plany meza i marzenia.... moje sa nie wazne i nawe nie chce ich sluchac...nie jestem wymagajaca kobieta a le tez oczekuje wsparcia w roznym sytuacjach i zrozumienia czego ze strony meza nie ma w naszym zwiazku... powoli zaczynam sie zastanawiac dlaczego nie widzialam kiedys tego wszystkiego co teraz..... dlaczego poprostu bylam tak slepa.... duzo by pisac i tlumaczyc a le nie wiem co by bylo lepsze....trwac i czekac co bedzie duszac sie czy odejs
gość marta 17.02.12, 15:42 cytuj link zgłoś


 
Zaloguj

Dodaj zdjęcia lub inne pliki »