ja nie jestem zwolenniczka malzenstwa, kweste materialne mozna inaczej i lepie rozwiazac, nie chce placic alimentow jego glupiej rodzinie jak cos im odbije, nie chce zeby po mnie dziedziczyli w razie jakiegos wypadku
ja nie jestem zwolenniczka malzenstwa, kweste materialne mozna inaczej i lepie rozwiazac, nie chce placic alimentow jego glupiej rodzinie jak cos im odbije, nie chce zeby po mnie dziedziczyli w razie jakiegos wypadku
wiesz ja wychodze z załozenia ze do szczescia potrzebna mi jest moja 'druga polowa' a nie jakis tam papier. Ale mysle, ze jesli jestes pewna swojego partnera to warto Wasz zwiazek sformalizowac chociazbny slubem cywilnym
wiesz ja wychodze z załozenia ze do szczescia potrzebna mi jest moja 'druga polowa' a nie jakis tam papier. Ale mysle, ze jesli jestes pewna swojego partnera to warto Wasz zwiazek sformalizowac chociazbny slubem cywilnym
ja jestem po ślubie i nie widzę minusów podoba mi się ten stan . Bardziej nawet teraz się staramy o nasz związek
ja jestem po ślubie i nie widzę minusów :) podoba mi się ten stan . Bardziej nawet teraz się staramy o nasz związek
Ja jestem szczęśliwą mężatką 6 lat. Tak chcieliśmy oboje. Co nie znaczy, że związki bez papierka są złe.
Każdy planuje swoje życie po swojemu i nie ma reguły, że z papierkiem czy bez będzie lepiej.
Ja jestem szczęśliwą mężatką 6 lat. Tak chcieliśmy oboje. Co nie znaczy, że związki bez papierka są złe.
Każdy planuje swoje życie po swojemu i nie ma reguły, że z papierkiem czy bez będzie lepiej.
jestem mężatką po raz drugi i uważam mimo wszystko, że małżeństwo jest lepsze... z drugim mężem mamy dwoje dzieci i myślę, że przede wszystkim dla dzieci warto być mężem i żoną... poza tym przedstawiając się komuś lepiej powiedzieć mój mąż, moja żona niż np. no właśnie kto; konkubent, partner, towarzysz życia, jakoś tak dziwnie
jestem mężatką po raz drugi i uważam mimo wszystko, że małżeństwo jest lepsze... z drugim mężem mamy dwoje dzieci i myślę, że przede wszystkim dla dzieci warto być mężem i żoną... poza tym przedstawiając się komuś lepiej powiedzieć mój mąż, moja żona niż np. no właśnie kto; konkubent, partner, towarzysz życia, jakoś tak dziwnie
My jestesmy razem od 4 lat, mamy synka 8 miesiecznego, ale slubu nie bedzie. Ja jestem zdecydowanie na nie i widze same minusy brania slubu. Ale to czy ty sie zgodzisz wyjsc za swojego faceta to powinna byc twoja decyzja, sama to przemysl.
My jestesmy razem od 4 lat, mamy synka 8 miesiecznego, ale slubu nie bedzie. Ja jestem zdecydowanie na nie i widze same minusy brania slubu. Ale to czy ty sie zgodzisz wyjsc za swojego faceta to powinna byc twoja decyzja, sama to przemysl.
Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica.
Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej :) -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica.
Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica.
zenujace i to wlasnie dokladnie to odstrasza mnie od malzenstwa
[autor="gość"] Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej :) -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica. [/autor]
zenujace i to wlasnie dokladnie to odstrasza mnie od malzenstwa
zwolenniczkami konkubinatu są kobiety którym się po prostu partner nie oświadczył albo o ślubie nie wspomina. taka prawda.
zwolenniczkami konkubinatu są kobiety którym się po prostu partner nie oświadczył albo o ślubie nie wspomina. taka prawda.
Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica.
Jeśli papierek daje Ci poczucie bezpieczeństwa, to ja więcej uwag nie mam. Mi nikt nie zabroni nazywać mojego P. przy elektryku mężem:)
[autor="gość"] Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej :) -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica. [/autor]
Jeśli papierek daje Ci poczucie bezpieczeństwa, to ja więcej uwag nie mam. Mi nikt nie zabroni nazywać mojego P. przy elektryku mężem:)
Co kto lubi. w konkubinacie: - w razie smierci partnera nie ma prawa do renty rodzinnej na siebie - nie mozna "odziedziczyc" emerytury (nie mówie tu o OFE, tylko wyborze emerytura swoja - czy małżonka) - często, kłopoty w urzedach, bankach - bo formalnie to obce osoby - trudniej otrzymac kredyt hipoteczny, bo licza jak dla 2 odrębnych osób
Całą resztę da się jakos ogranąć. Po 5 latach konkubinatu - wybralismy opcje ze ślubem:)
Co kto lubi. w konkubinacie: - w razie smierci partnera nie ma prawa do renty rodzinnej na siebie - nie mozna "odziedziczyc" emerytury (nie mówie tu o OFE, tylko wyborze emerytura swoja - czy małżonka) - często, kłopoty w urzedach, bankach - bo formalnie to obce osoby - trudniej otrzymac kredyt hipoteczny, bo licza jak dla 2 odrębnych osób
Całą resztę da się jakos ogranąć. Po 5 latach konkubinatu - wybralismy opcje ze ślubem:)
Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica.
zenujace i to wlasnie dokladnie to odstrasza mnie od malzenstwa
Co jest dla Ciebie żenujące? Ze w polskim społeczeństwie większy szacunek ludzie mają do małżeństwa, które pobralo się po tygodniu znajomości niż do 20 letniego konkubinatu? Może i jest to żenujące, ale ja tego nie wymyśliłam a takie są realia
[autor="gość"] [autor="gość"] Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej :) -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica. [/autor] zenujace i to wlasnie dokladnie to odstrasza mnie od malzenstwa [/autor] Co jest dla Ciebie żenujące? Ze w polskim społeczeństwie większy szacunek ludzie mają do małżeństwa, które pobralo się po tygodniu znajomości niż do 20 letniego konkubinatu? Może i jest to żenujące, ale ja tego nie wymyśliłam a takie są realia
Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica.
Zazdrosne konkubiny ci minusów nadawały, tylko tyle mogą...
[autor="gość"] Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej :) -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica. [/autor]
Zazdrosne konkubiny ci minusów nadawały, tylko tyle mogą...
zwolenniczkami konkubinatu są kobiety którym się po prostu partner nie oświadczył albo o ślubie nie wspomina. taka prawda.
Mój mi się oświadczył i co?:) Podważam twoją teorię.
[autor="gość"] zwolenniczkami konkubinatu są kobiety którym się po prostu partner nie oświadczył albo o ślubie nie wspomina. taka prawda. [/autor]
Mój mi się oświadczył i co?:) Podważam twoją teorię.
Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica.
Jeśli papierek daje Ci poczucie bezpieczeństwa, to ja więcej uwag nie mam. Mi nikt nie zabroni nazywać mojego P. przy elektryku mężem:)
A dlaczego nie nazywasz go kuzynem, szefem, albo kolegą z pracy?
[autor="Sauata"] [autor="gość"] Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej :) -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica. [/autor] Jeśli papierek daje Ci poczucie bezpieczeństwa, to ja więcej uwag nie mam. Mi nikt nie zabroni nazywać mojego P. przy elektryku mężem:) [/autor]
A dlaczego nie nazywasz go kuzynem, szefem, albo kolegą z pracy?
Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica.
hmmm to dla mnie sa jakies błahostki.... jestem juz z moja M. ponad 8 lat w tym od okolo 1,5 roku mieszkamy razem bez slubu, znajomi o tym wiedza i nie widza zadnego problemu. Myslimy o tym, zeby nasz zwiazek sformalizowac ale jeszcze nie teraz. Ale imprezy rodzinne? Albo idziemy razem albo wogole. Elektryk? i tak powiem mu ze ŻONA jest w domu bo tak ja traktuje...
[autor="gość"] Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej :) -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica. [/autor]
hmmm to dla mnie sa jakies błahostki.... jestem juz z moja M. ponad 8 lat w tym od okolo 1,5 roku mieszkamy razem bez slubu, znajomi o tym wiedza i nie widza zadnego problemu. Myslimy o tym, zeby nasz zwiazek sformalizowac ale jeszcze nie teraz. Ale imprezy rodzinne? Albo idziemy razem albo wogole. Elektryk? i tak powiem mu ze ŻONA jest w domu bo tak ja traktuje...
A ja zawsze wiedzialam, ze chce slubu, a moj wybranek pilił na niego bardziej ode mnie. I widze same plusy. Juz piaty rok po slubie leci. Czuje sie bezpieczna w zwiazku, tą jedyną. Wiem, ze facet zwiazal sie ze mna na cale zycie. Wiem, zaraz napiszecie, ze gwarancji nie ma itd. Bla bla bla. Ale to nie o to chodzi. Przysiegalismy sobie i to jest najwazniejsze. Nie kazdy musi tak myslec jak ja. Ale mnie konkubinat nie interesuje. Dla mnie jesli facet chce byc ze mna, ale nie chce slubu, to tak naprawde powaznie mnie nie traktuje do konca, bo gdzies w glebi dopuszcza mysli, ze moglby nie byc ze mna. A my sobie zycia bez siebie nie wyobrazamy. Jesli cos miedzy nami sie kiedys pop.. to ja i tak wole byc sama niz z kims innym.
A ja zawsze wiedzialam, ze chce slubu, a moj wybranek pilił na niego bardziej ode mnie. I widze same plusy. Juz piaty rok po slubie leci. Czuje sie bezpieczna w zwiazku, tą jedyną. Wiem, ze facet zwiazal sie ze mna na cale zycie. Wiem, zaraz napiszecie, ze gwarancji nie ma itd. Bla bla bla. Ale to nie o to chodzi. Przysiegalismy sobie i to jest najwazniejsze. Nie kazdy musi tak myslec jak ja. Ale mnie konkubinat nie interesuje. Dla mnie jesli facet chce byc ze mna, ale nie chce slubu, to tak naprawde powaznie mnie nie traktuje do konca, bo gdzies w glebi dopuszcza mysli, ze moglby nie byc ze mna. A my sobie zycia bez siebie nie wyobrazamy. Jesli cos miedzy nami sie kiedys pop.. to ja i tak wole byc sama niz z kims innym.
"Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica."
Czyli w sumie nie podalas zandego konkretnego plusa bycia w malzenstwie. Bo to co ludzie sobie mysla, to czy mam obraczke, to czy przedstawiam swojego faceta jako partner, czy maz, to przeciez nie ma najmnieszego znaczenia. Ja z moim partnerem funkcjonujemy tak jak malzenstwo, nie wiem o co ci chodzi piszac o tych szpitalach, ale po urodzeniu synka moj partner byl caly czas przy nas, od 9 rano do 9 wieczorem, nikt nie pytal czy jest moim mezem czy partnerem, w XXI wieku to juz nie ma znaczenia. Problem pojawi sie tylko wowczas gdy kiedys nagle stwierdzisz ze go nei kochasz i ze juz nie jestes szczesliwa (nigdy nie wiesz co wydarzy sie za np. 5 lat, moze nagle zakochasz sie w kims innym?) i wtedy rozwod, papierki, wydawanie kasy, nerwy, ceregiele itd, a para bedaca w zwiazku nieformalnym po prostu sie rozstaje i tyle. O niebo latwiej.
"Jestem mężatką od roku. Plusy jak dla mnie ( pominę uczuciowe, bo jak sądzę nie o to pytasz) -kwestie urzędowe -poczucie bezpieczeństwa -w sytuacji choroby, pobytu w szpitalu konkubenta wyganiają od Ciebie po 10 min, mąż może zostać ( punkt widzenia wielu pielęgniarek) - wreszcie wiem jak się zwracać do innych na temat mąża, przykład : wychodze z klatki, wchodzi do niej elektryk i pyta czy wychodzę bo on coś tam musi sprawdzić w mieszkaniu, odpowiadam mu że tak ale ......... jest w domu. Co w miejsce kropek? Konkubent? Partner? Przyjaciel? Mąż brzmi jednak najlepiej :) -w rodzinie traktują nas zupełnie inaczej, szczególnie jego rodzina zmieniła nastawienie, widać o wiele większy szacunek do mnie jako do żony ich ukochanego syna/wnuczka/brata/kuzyna itp -koniec problemu przy rodzinnych imprezach z zapraszaniem nas, jesteśmy małżeństwem więc nikt nie zastanawia się czy zapraszać nas razem np na wesele, czy samemu, czy dać mężowi zaproszenie np. z osobą towarzyszącą bo kim dla niego jestem i czy w ogole jeszcze jesteśmy razem -ludzie widząc obrączkę u mnie na dłoni też inaczej ze mną od razu rozmawiają, może dlatego, że bardzo młodo wyglądam. Tego ostatniego punktu się nie spodziewałam ale jest to zauważalna różnica."
Czyli w sumie nie podalas zandego konkretnego plusa bycia w malzenstwie. Bo to co ludzie sobie mysla, to czy mam obraczke, to czy przedstawiam swojego faceta jako partner, czy maz, to przeciez nie ma najmnieszego znaczenia. Ja z moim partnerem funkcjonujemy tak jak malzenstwo, nie wiem o co ci chodzi piszac o tych szpitalach, ale po urodzeniu synka moj partner byl caly czas przy nas, od 9 rano do 9 wieczorem, nikt nie pytal czy jest moim mezem czy partnerem, w XXI wieku to juz nie ma znaczenia. Problem pojawi sie tylko wowczas gdy kiedys nagle stwierdzisz ze go nei kochasz i ze juz nie jestes szczesliwa (nigdy nie wiesz co wydarzy sie za np. 5 lat, moze nagle zakochasz sie w kims innym?) i wtedy rozwod, papierki, wydawanie kasy, nerwy, ceregiele itd, a para bedaca w zwiazku nieformalnym po prostu sie rozstaje i tyle. O niebo latwiej.