dlaczego mlodzi ludzie, bez pracy (albo z dorywcza, albo po prostu dla oszczednosci?), zamieszkuja razem ( u kogos), biora slub (po co?) i jeszcze rodza dzieci? Dla mnie dorosly czlowiek ma prawo sie zenic, jesli ma pieniadze i wlasny kat; tak samo z plodzeniem dzieci i mieszkaniem razem z partnerem. Po co tak sobie zycie komplikowac? A potem placz, ze tesciowa to i tamto, ze dzieci nie maja na lepsze zabawki, ze nie ma prywatnosci, etc. Ja nie mam dzieci np., bo szkoda mi by bylo dziecku powiedziec, ze nie stac mnie na cos dla niego, bo zarabiam za malo, zeby sprostac wszystkim wymaganiom. Co was kierowalo przy podjeciu takiej decyzji? Bo skads mi ten pomysl do glowy przyszedl, opieralam sie na waszych komentarzach. Zadaje pytanie, bo szkoda mi, ze ludzie sie tak z wlasnej woli mecza...
Najlepsza odpowiedź
(106 - 24) 82%
No ale wiekszosc nie mialaby dzieci nigdy bo patrzac na zarobki w Polsce to doslownie na placz sie zbiera. Wiec jakos trzeba kombinowac czesto kosztem czegos innego.
No ale wiekszosc nie mialaby dzieci nigdy bo patrzac na zarobki w Polsce to doslownie na placz sie zbiera. Wiec jakos trzeba kombinowac czesto kosztem czegos innego.
Ja mieszkam z mezem i moja mama bo chce jej pomoc finansowo, poza tym jest to dla nas wygodne pod kazdym wzgledem.
Ja mieszkam z mezem i moja mama bo chce jej pomoc finansowo, poza tym jest to dla nas wygodne pod kazdym wzgledem.
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc.
ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc.
ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
No ale wiekszosc nie mialaby dzieci nigdy bo patrzac na zarobki w Polsce to doslownie na placz sie zbiera. Wiec jakos trzeba kombinowac czesto kosztem czegos innego.
No ale wiekszosc nie mialaby dzieci nigdy bo patrzac na zarobki w Polsce to doslownie na placz sie zbiera. Wiec jakos trzeba kombinowac czesto kosztem czegos innego.
Oho zaraz zostaniesz zjechana za ta prawde co napisalas bo tu co druga to mloda mamuska z wpadki ktora szczeka i biadoli na forum jak to jej ciezko zyc zerujac na innych...
Oho zaraz zostaniesz zjechana za ta prawde co napisalas bo tu co druga to mloda mamuska z wpadki ktora szczeka i biadoli na forum jak to jej ciezko zyc zerujac na innych...
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy?
[autor="gość"] tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci? [/autor]
bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy?
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy?
ja wolalam wydac 900zl na wynajem, wziac wtedy slub i urodzic bo mialam wlasny kat i stac mnie bylo na zycie w osobnej rodzinie nie przy boku mamy.
gdybym nie miala na ten wynajem nadal mieszkalibysmy osobno probujac zmienic to, zarabiac wiecej. wyprowadzilismy sie od rodzicow dopiero gdy bylo nas na to stac. ale razem z moja czy jego mama to nie dla mnie.
[autor="gość"] [autor="gość"] tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci? [/autor] bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy? [/autor]
ja wolalam wydac 900zl na wynajem, wziac wtedy slub i urodzic bo mialam wlasny kat i stac mnie bylo na zycie w osobnej rodzinie nie przy boku mamy.
gdybym nie miala na ten wynajem nadal mieszkalibysmy osobno probujac zmienic to, zarabiac wiecej. wyprowadzilismy sie od rodzicow dopiero gdy bylo nas na to stac. ale razem z moja czy jego mama to nie dla mnie.
Z jakiego własnego wyboru?! Z tesciami mieszkaja głównie ci, co zaliczyli wpadki i nie mieli innego wyjscia
Z jakiego własnego wyboru?! Z tesciami mieszkaja głównie ci, co zaliczyli wpadki i nie mieli innego wyjscia
ja mieszkam z tesciami ale mamy cała gore dla siebie (3 pokoje ,kuchnia łazienka) przez rok po slubie mieszkalismy w wynajmowanym mieszkaniu.tescie sami nam to zaproponowali by u nich zamieszkac i w ten sp [osob zaoszczedzic troche pieniedzy bo akurat zaczelismy sie budowac(bez kredytu).jest roznie raz lepiej raz gorzej ale czasami trzeba ugrysc sie w jezyk ,by nie prowokowac awantur. ogolnie jest dobrze.
ja mieszkam z tesciami ale mamy cała gore dla siebie (3 pokoje ,kuchnia łazienka) przez rok po slubie mieszkalismy w wynajmowanym mieszkaniu.tescie sami nam to zaproponowali by u nich zamieszkac i w ten sp[osob zaoszczedzic troche pieniedzy bo akurat zaczelismy sie budowac(bez kredytu).jest roznie raz lepiej raz gorzej ale czasami trzeba ugrysc sie w jezyk ,by nie prowokowac awantur. ogolnie jest dobrze.
ja mieszkam z mężem u moich rodziców i jesteśmy wszyscy na wspólnej kuchni, razem kupujemy jedzenie, płacimy rachunki i sobie pomagamy pomimo problemów ale musimy dać wszyscy radę.
ja mieszkam z mężem u moich rodziców i jesteśmy wszyscy na wspólnej kuchni, razem kupujemy jedzenie, płacimy rachunki i sobie pomagamy pomimo problemów ale musimy dać wszyscy radę.
ja mieszkam z mężem u moich rodziców i jesteśmy wszyscy na wspólnej kuchni, razem kupujemy jedzenie, płacimy rachunki i sobie pomagamy pomimo problemów ale musimy dać wszyscy radę.
ale w takiej sytuacji zaplanowalas dziecko i slub czy po prostu wpadka? bo wpadke jestem w stanie zrozumiec ale planowanie rodziny w tkaich warunkach juz nie. kazdy jednak jest kowalem swojego losu.
[autor="Madzikk"] ja mieszkam z mężem u moich rodziców i jesteśmy wszyscy na wspólnej kuchni, razem kupujemy jedzenie, płacimy rachunki i sobie pomagamy pomimo problemów ale musimy dać wszyscy radę. [/autor]
ale w takiej sytuacji zaplanowalas dziecko i slub czy po prostu wpadka? bo wpadke jestem w stanie zrozumiec ale planowanie rodziny w tkaich warunkach juz nie. kazdy jednak jest kowalem swojego losu.
Z jakiego własnego wyboru?! Z tesciami mieszkaja głównie ci, co zaliczyli wpadki i nie mieli innego wyjscia
No wyobraz sobie, ze sa osoby mieszkajace z tesciami / rodzicami z wlasnego wyboru, ja jestem tego przykladem
[autor="gość"] Z jakiego własnego wyboru?! Z tesciami mieszkaja głównie ci, co zaliczyli wpadki i nie mieli innego wyjscia [/autor]
No wyobraz sobie, ze sa osoby mieszkajace z tesciami / rodzicami z wlasnego wyboru, ja jestem tego przykladem
ja mieszkam z tesciami ale mamy cała gore dla siebie (3 pokoje ,kuchnia łazienka) przez rok po slubie mieszkalismy w wynajmowanym mieszkaniu.tescie sami nam to zaproponowali by u nich zamieszkac i w ten sp [osob zaoszczedzic troche pieniedzy bo akurat zaczelismy sie budowac(bez kredytu).jest roznie raz lepiej raz gorzej ale czasami trzeba ugrysc sie w jezyk ,by nie prowokowac awantur. ogolnie jest dobrze.
To jest normalna sytuacja,osobne mieszkania.Na swoim tez sie ma jakichs sasiadow,mysle,ze Autorce chodzi raczej o wspolna kuchnie i lazienke.Dla mnie-nie do pomyslenia.
[autor="gość"] ja mieszkam z tesciami ale mamy cała gore dla siebie (3 pokoje ,kuchnia łazienka) przez rok po slubie mieszkalismy w wynajmowanym mieszkaniu.tescie sami nam to zaproponowali by u nich zamieszkac i w ten sp[osob zaoszczedzic troche pieniedzy bo akurat zaczelismy sie budowac(bez kredytu).jest roznie raz lepiej raz gorzej ale czasami trzeba ugrysc sie w jezyk ,by nie prowokowac awantur. ogolnie jest dobrze. [/autor] To jest normalna sytuacja,osobne mieszkania.Na swoim tez sie ma jakichs sasiadow,mysle,ze Autorce chodzi raczej o wspolna kuchnie i lazienke.Dla mnie-nie do pomyslenia.
Z jakiego własnego wyboru?! Z tesciami mieszkaja głównie ci, co zaliczyli wpadki i nie mieli innego wyjscia
No wyobraz sobie, ze sa osoby mieszkajace z tesciami / rodzicami z wlasnego wyboru, ja jestem tego przykladem
dlatego napisałam, ze mieszkają 'głównie' nie 'tylko i wyłacznie'.
[autor="gość"] [autor="gość"] Z jakiego własnego wyboru?! Z tesciami mieszkaja głównie ci, co zaliczyli wpadki i nie mieli innego wyjscia [/autor] No wyobraz sobie, ze sa osoby mieszkajace z tesciami / rodzicami z wlasnego wyboru, ja jestem tego przykladem [/autor]
dlatego napisałam, ze mieszkają 'głównie' nie 'tylko i wyłacznie'.
ja mieszkam z mężem u moich rodziców i jesteśmy wszyscy na wspólnej kuchni, razem kupujemy jedzenie, płacimy rachunki i sobie pomagamy pomimo problemów ale musimy dać wszyscy radę.
ale w takiej sytuacji zaplanowalas dziecko i slub czy po prostu wpadka? bo wpadke jestem w stanie zrozumiec ale planowanie rodziny w tkaich warunkach juz nie. kazdy jednak jest kowalem swojego losu.
planowaliśmy dziecko, staraliśmy sie o nie 4 mc, mieszkamy z moimi rodzicami bo zawsze mówiłam jak byłam mała że kiedyś tutaj zostaję do teściowej na pewno bym nie poszła
[autor="gość"] [autor="Madzikk"] ja mieszkam z mężem u moich rodziców i jesteśmy wszyscy na wspólnej kuchni, razem kupujemy jedzenie, płacimy rachunki i sobie pomagamy pomimo problemów ale musimy dać wszyscy radę. [/autor] ale w takiej sytuacji zaplanowalas dziecko i slub czy po prostu wpadka? bo wpadke jestem w stanie zrozumiec ale planowanie rodziny w tkaich warunkach juz nie. kazdy jednak jest kowalem swojego losu. [/autor] planowaliśmy dziecko, staraliśmy sie o nie 4 mc, mieszkamy z moimi rodzicami bo zawsze mówiłam jak byłam mała że kiedyś tutaj zostaję do teściowej na pewno bym nie poszła
ja jestem tego samego zdania co autorka, po co brac slub mieszkac z tesciami bez pracy i miec ciagle pretensje. Ja mam 22 lata, pracuje, studiuje, wlasnie rozglaam sie za mieszkaniem a gdy sie wyprowadze zaczne myslec o slubie i powiekszeniu rodziny. nie chce miec narzekajacej tesciowej nad glowa i ciagle sie z nia klocic o duperele
ja jestem tego samego zdania co autorka, po co brac slub mieszkac z tesciami bez pracy i miec ciagle pretensje. Ja mam 22 lata, pracuje, studiuje, wlasnie rozglaam sie za mieszkaniem a gdy sie wyprowadze zaczne myslec o slubie i powiekszeniu rodziny. nie chce miec narzekajacej tesciowej nad glowa i ciagle sie z nia klocic o duperele
ja mieszkam z mężem u moich rodziców i jesteśmy wszyscy na wspólnej kuchni, razem kupujemy jedzenie, płacimy rachunki i sobie pomagamy pomimo problemów ale musimy dać wszyscy radę.
ale w takiej sytuacji zaplanowalas dziecko i slub czy po prostu wpadka? bo wpadke jestem w stanie zrozumiec ale planowanie rodziny w tkaich warunkach juz nie. kazdy jednak jest kowalem swojego losu.
planowaliśmy dziecko, staraliśmy sie o nie 4 mc, mieszkamy z moimi rodzicami bo zawsze mówiłam jak byłam mała że kiedyś tutaj zostaję do teściowej na pewno bym nie poszła
i cale jerj zycie bedziesz z nia? nie wyprowadzisz sie? nie masz takiej checi by po domu moc isc nawet nago bo to twoje terytorium?:) by moc z mezem robic co chcesz bo akurat dziecka nie ma..albo po prostu klocic sie jak u siebie? takie niby banaly ale ja sie cieszylam strasnzie gdy w wieku 21 lat wyprowadzilam sie do wynajetego mieskzanka:) super uczucie
[autor="Madzikk"] [autor="gość"] [autor="Madzikk"] ja mieszkam z mężem u moich rodziców i jesteśmy wszyscy na wspólnej kuchni, razem kupujemy jedzenie, płacimy rachunki i sobie pomagamy pomimo problemów ale musimy dać wszyscy radę. [/autor] ale w takiej sytuacji zaplanowalas dziecko i slub czy po prostu wpadka? bo wpadke jestem w stanie zrozumiec ale planowanie rodziny w tkaich warunkach juz nie. kazdy jednak jest kowalem swojego losu. [/autor] planowaliśmy dziecko, staraliśmy sie o nie 4 mc, mieszkamy z moimi rodzicami bo zawsze mówiłam jak byłam mała że kiedyś tutaj zostaję do teściowej na pewno bym nie poszła [/autor]
i cale jerj zycie bedziesz z nia? nie wyprowadzisz sie? nie masz takiej checi by po domu moc isc nawet nago bo to twoje terytorium?:) by moc z mezem robic co chcesz bo akurat dziecka nie ma..albo po prostu klocic sie jak u siebie? takie niby banaly ale ja sie cieszylam strasnzie gdy w wieku 21 lat wyprowadzilam sie do wynajetego mieskzanka:) super uczucie
Z jakiego własnego wyboru?! Z tesciami mieszkaja głównie ci, co zaliczyli wpadki i nie mieli innego wyjscia
No wyobraz sobie, ze sa osoby mieszkajace z tesciami / rodzicami z wlasnego wyboru, ja jestem tego przykladem
ja też:)
[autor="gość"] [autor="gość"] Z jakiego własnego wyboru?! Z tesciami mieszkaja głównie ci, co zaliczyli wpadki i nie mieli innego wyjscia [/autor] No wyobraz sobie, ze sa osoby mieszkajace z tesciami / rodzicami z wlasnego wyboru, ja jestem tego przykladem [/autor] ja też:)
ja z mężem mieszkaliśmy w wynajętym domu przez 6 lat w tym czasie urodziła się pierwsza córka,od początku mówiliśmy że nie chcemy mieszkać z żadnymi rodzicami, przez ten czas postawiliśmy własny dom i już mieszkamy u siebie i mamy już drugą córkę, mąż tylko pracuje ,jakoś dajemy sobie radę
ja z mężem mieszkaliśmy w wynajętym domu przez 6 lat w tym czasie urodziła się pierwsza córka,od początku mówiliśmy że nie chcemy mieszkać z żadnymi rodzicami, przez ten czas postawiliśmy własny dom i już mieszkamy u siebie i mamy już drugą córkę, mąż tylko pracuje ,jakoś dajemy sobie radę
ja mieszkam z mężem u moich rodziców i jesteśmy wszyscy na wspólnej kuchni, razem kupujemy jedzenie, płacimy rachunki i sobie pomagamy pomimo problemów ale musimy dać wszyscy radę.
ale w takiej sytuacji zaplanowalas dziecko i slub czy po prostu wpadka? bo wpadke jestem w stanie zrozumiec ale planowanie rodziny w tkaich warunkach juz nie. kazdy jednak jest kowalem swojego losu.
planowaliśmy dziecko, staraliśmy sie o nie 4 mc, mieszkamy z moimi rodzicami bo zawsze mówiłam jak byłam mała że kiedyś tutaj zostaję do teściowej na pewno bym nie poszła
i cale jerj zycie bedziesz z nia? nie wyprowadzisz sie? nie masz takiej checi by po domu moc isc nawet nago bo to twoje terytorium?:) by moc z mezem robic co chcesz bo akurat dziecka nie ma..albo po prostu klocic sie jak u siebie? takie niby banaly ale ja sie cieszylam strasnzie gdy w wieku 21 lat wyprowadzilam sie do wynajetego mieskzanka:) super uczucie
nie nie wyprowadzimy się z tąd, z mężem się baaardzo rzadko kłócimy nie przeszkadza nam że tutaj mieszkamy,a rodziców mam bardzo kochanych i świetnie się z nimi z mężem dogadujemy
[autor="gość"] [autor="Madzikk"] [autor="gość"] [autor="Madzikk"] ja mieszkam z mężem u moich rodziców i jesteśmy wszyscy na wspólnej kuchni, razem kupujemy jedzenie, płacimy rachunki i sobie pomagamy pomimo problemów ale musimy dać wszyscy radę. [/autor] ale w takiej sytuacji zaplanowalas dziecko i slub czy po prostu wpadka? bo wpadke jestem w stanie zrozumiec ale planowanie rodziny w tkaich warunkach juz nie. kazdy jednak jest kowalem swojego losu. [/autor] planowaliśmy dziecko, staraliśmy sie o nie 4 mc, mieszkamy z moimi rodzicami bo zawsze mówiłam jak byłam mała że kiedyś tutaj zostaję do teściowej na pewno bym nie poszła [/autor] i cale jerj zycie bedziesz z nia? nie wyprowadzisz sie? nie masz takiej checi by po domu moc isc nawet nago bo to twoje terytorium?:) by moc z mezem robic co chcesz bo akurat dziecka nie ma..albo po prostu klocic sie jak u siebie? takie niby banaly ale ja sie cieszylam strasnzie gdy w wieku 21 lat wyprowadzilam sie do wynajetego mieskzanka:) super uczucie [/autor] nie nie wyprowadzimy się z tąd, z mężem się baaardzo rzadko kłócimy nie przeszkadza nam że tutaj mieszkamy,a rodziców mam bardzo kochanych i świetnie się z nimi z mężem dogadujemy