Liczba pytań: 723016

Liczba odpowiedzi: 6851397

Kategoria: Czas wolny
(151 odpowiedzi)
gość
Pytanie zadaje: gość [19.02.2012]

Dlaczego mieszkac z tesciami?

Natchnal mnie post o tesciowej (po raz setny...)

dlaczego mlodzi ludzie, bez pracy (albo z dorywcza, albo po prostu dla oszczednosci?), zamieszkuja razem ( u kogos), biora slub (po co?) i jeszcze rodza dzieci? Dla mnie dorosly czlowiek ma prawo sie zenic, jesli ma pieniadze i wlasny kat; tak samo z plodzeniem dzieci i mieszkaniem razem z partnerem. Po co tak sobie zycie komplikowac? A potem placz, ze tesciowa to i tamto, ze dzieci nie maja na lepsze zabawki, ze nie ma prywatnosci, etc. Ja nie mam dzieci np., bo szkoda mi by bylo dziecku powiedziec, ze nie stac mnie na cos dla niego, bo zarabiam za malo, zeby sprostac wszystkim wymaganiom.
Co was kierowalo przy podjeciu takiej decyzji? Bo skads mi ten pomysl do glowy przyszedl, opieralam sie na waszych komentarzach. Zadaje pytanie, bo szkoda mi, ze ludzie sie tak z wlasnej woli mecza...

Najlepsza odpowiedź
   
(107 - 24)
82%
No ale wiekszosc nie mialaby dzieci nigdy bo patrzac na zarobki w Polsce to doslownie na placz sie zbiera. Wiec jakos trzeba kombinowac czesto kosztem czegos innego.
gość  gość 19.02.2012 cytuj zgłoś


Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Pozostałe odpowiedzi
   
(5 - 2)
71%
Nie odwarzyłabym się mieszkać z teściami ani rodzicami w jednym mieszkaniu a to dlatego, że tak jak napisałaś brak prywatności itd.. nie zdecydowałam się na ślub dopóki nie mieliśmy własnego dachu nad głową teraz go mamy i już jesteśmy małżeństwem niedługo na świat przyjdzie dzidziuś i żyjemy póki co w zgodzie bo nikt nam nie psuje atmosfery mówię tutaj o rodzicach. Co prawda straciłam pracę ale mąż pracuje i na razie dajemy sobie radę.Też jestem tego zdania, że jeśli nie masz własnego m to nie ma co się pakować w życie z rodzicami bo szybko może się okazać, że rozpadnie się wasz związek a wy nie prostacie wymaganiom teściów.
gość andzia 21.02.12, 08:29 cytuj link zgłoś

   
(5 - 2)
71%
gość
Ja tez nie mam zamiaru sie wyprowadzac od mojej mamy, raz ze nie stac by jej bylo na utrzymanie mieszkania w pojedynke, dwa jest nam tu po prostu super i nie wyobrazam sobie wyprowadzki gdzies indziej.


mi was ciezko zrozumiec choc nie krytykuje:)
od dziecka bylam bardzo samodzielna i wszystko chcialam robic sama. wiec jak moglam sama sie wyprowadzic i sama kupic mieszkanie i sama o nie dbac to bylo to dla mnie bardzo wazne:) wiec z rodzicami czulabym sie nadal jak dziecko, bo w koncu mieszkalabym u nich.
gość gość 19.02.12, 15:50 cytuj link zgłoś

   
(4 - 1)
80%
gość
Kiedy ja sie urodziłam, moi rodzice mieszkali katem u rodziców mojej mamy. Często słyszałam od rodziców, ze nie stać nas na coś (na modne ubrania, na magnetofon itp.). Ale bardzo się cieszę ze rodzice pobrali się i ze ja się urodziłam. Mimo ze nie miałam wszystkiego - byłam szczęśliwa, bo mnie kochano i ja kochałam. Kiedy rodzice dorobili się własnego kąta, płakałam, ze nie będę mieszkać z babcią. Byłam na studiach, gdy wyszłam za mąż. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, mieszkając u teściów. Wyszłam za mąż z miłości. Chciałam być na zawsze z ukochanym. Było ciężko i finansowo i z teściami, ale dobrze wspominam te czasy. Tearz jestem juz 17 lat po slubie, mieszkam z tesciami, ale odddzielone gospodarstwa, oddzielne wejscie itp. Dobrze mi. Wspólczuje tym co przeliczaja dzieci na pieniądze. Dzieci mozna przeliczyc tylko na siłę miłosci - jezeli Wam jej brak - nie poboierajcie sie i nie rodźcie. A moze... jak urodzicie... zrozumiecie?



Ja mialam bardzo dobre warunki materialne jako dziecko i chcialabym zeby mojemu tez nic nie brakowalo. A nie potrafilabym mieszkac z tesciami, lubie sama o sobie decydowac i wolalabym nie brac slubu gdybym miala mieszkac katem u tesciow czy nawet bardzo blisko. nie chce zeby mi sie ktos wtracal, ktos komentowal, ktos mieszal. I ani moja mama, ani jego rodzice nie biora pod uwage wspolnego mieszkania. Dla naszego dobra. Bo kazdy u siebie lubi dominowac.
smirnofek smirnofek   23.02.12, 19:46 cytuj link zgłoś

   
(5 - 3)
63%
gość
gość
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy?


to mozna najpierw sie dorobic, byc ze soba bez slubu mieszkac u rodzicow kazdy u swoich, pracowac odkladac. gdy uzbiera sie wziac slub i zalozyc rodzine. proste
sunehri-amber sunehri-amber   21.02.12, 11:05 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
u mnie trochę inna sytuacja. mieszkamy mężem z moim tatą, ale jest to moje mieszkanie kupione, za moje pieniądze jeszcze z czasów "panieństwa". Tata ma osobny pokój i łazienkę, mieszka z nami (mama umarła gdy miałam 3 lata), bo ma 70 lat i nie jest już tak sprawny jak dawniej. w razie czego i będziemy się nim mogli opiekować, a teraz jest nam po prostu raźniej. uwielbiają się z mężem, razem spędzają wieczory na grach komputerowych :)
gość gość 24.02.12, 19:13 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
no tak samo po co zaczynac wspolzycie bedac nie gotowym na dziecko..ale ejst racja.. ustatkowac sie trzeba zeby miec plan bo niestety jak sie tesciowie wtraca to spokoju nie bd.. dobrze myslisz tylko sa rozne okolicznosci dlatego nie ma co tak do wszystkich krytykowac... no i nie kazda tesciow ajest zla... co do lepszej zabawki..bez przesady... nie musi miec wszystkiego naj. zawsze babcia moze kupic;)
gość gość 21.02.12, 19:25 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
gość
gość
Wielopokoleniowe rodziny były normalne przez tysiące lat , ale nadeszła era egoistów i materialistów i teraz to rzekoma patologia.
Przez tysiące lat w tych wielopokoleniowych rodzinach ludzie obywali się bez masy rzeczy, więc może odrzućmy też pieluchy jednorazowe, samochody, skuteczne lekarstwa (przez te tysiące lat w przeżywało 1 dziecko na 5 urodzonych), telefony, słoiczki dla dzieci, kuchenki gazowe, pralki, itp. itd. Wróćmy do mieszkania w kurnych chatach i spania na zapiecku po 10 osób w jednej izbie, do tary i osmolonych garnków, a zamiast dowozić tyłek do egoistycznej i materialistycznej pracy bierzmy konika i lećmy za oborę pole orać pole! A, zresztą, co się ograniczać... co tam wielopokoleniowe rodziny... wróćmy do jaskiń zamieszkiwanych wspólnie przez całe plemiona! A tak nawiasem mówiąc, jakby nie ten ludzki egoizm i materializm to dalej w tych jaskiniach byśmy tkwili...
gość gość 24.02.12, 20:02 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
gość
gość
gość
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy?
ja wolalam wydac 900zl na wynajem, wziac wtedy slub i urodzic bo mialam wlasny kat i stac mnie bylo na zycie w osobnej rodzinie nie przy boku mamy. gdybym nie miala na ten wynajem nadal mieszkalibysmy osobno probujac zmienic to, zarabiac wiecej. wyprowadzilismy sie od rodzicow dopiero gdy bylo nas na to stac. ale razem z moja czy jego mama to nie dla mnie.


hahaha 900zł to chyba nie jestes z warszawy bo tu za tyle to pokój mozesz wynajac..
gość gość 22.02.12, 22:39 cytuj link zgłoś

   
(5 - 3)
63%
gość
gość
Z jakiego własnego wyboru?! Z tesciami mieszkaja głównie ci, co zaliczyli wpadki i nie mieli innego wyjscia
No wyobraz sobie, ze sa osoby mieszkajace z tesciami / rodzicami z wlasnego wyboru, ja jestem tego przykladem

ja też:)
Madzikk Madzikk   19.02.12, 15:42 cytuj link zgłoś

   
(5 - 3)
63%
A ja lubię moich teściów, mieszkam z nimi i nie ma problemów. Myślę, ze te durne wypowiedzi pisane są przez zakompleksione panienki, które się puściły aby znaleść schronienie.
gość gość 21.02.12, 08:14 cytuj link zgłoś

   
(3 - 1)
75%
W życiu nie chciałabym mieszkać z rodzicami (lub teściami, jeszcze gorzej!) z mężem i dziećmi... Zero jakiejkolwiek prywatności!
gość gość 21.02.12, 15:15 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
no, na 30-metrach w bloku/kamienicy to rzeczywiście może być problem... ale w dużym, piętrowym domu?
gość gość 21.02.12, 16:48 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
dla mnie to jest w ogole poronione mieszkac z rodzicami/tesciami majac wlasna rodzine. Przeciez to sie kupy nie trzyma! Np. kolega mojego meza, ma 5 dzieci z roznymi kobietami, pracy nigdy nie mial, 27lat mieszka u mamy ze swoja nowa dziewczyna ktora jest z nim w ciazy i maja jeszcze roczne dziecko...dla mnie to bylby wstyd! Aaa i dodam jeszcze ze to jego mama za wszystko placi! ale wracajac do rodzin pracujacych mieszkajacych u tesci0owych to uwazam ze to czysta oszczednosc i pazernosc. Robia tak z wygody bo im sie nie chce dupska ruszyc i zapracowac na cos lepszego. Nie rozumiem po co robic sobie dzieci jesli sie nie ma warunkow! a najbardziej rozwala mnie to ze robia sobie dzieci i odrazu z babc robia darmowe opiekunki. to sie w dupiie nie miesci zeby tak kogos wykorzystywac....
gość gość 23.02.12, 02:51 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
Nie kazdy ma mozliwosci finansowe zeby wynajmowac ale i nie kazdy ma tez takich wspanialych rodzicow ktorzy mu zapisuja dom,mieszkanie albo nie maja nic przeciw miszkaniu razem
gość ten 22.02.12, 10:33 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
odpowiem na pytanie dlaczego młodzi mieszkaja z rodzicami/teściami na przykładzie mojej szwagierki- pasożyta , zajęła 3 pokoje, łazienkę, a tesciom zotstała sypialnia i kibelek mały- bo kuchnię i salon , zajmują wszyscy - łącznie ze swagierką i jej rodziną ( pomimo 3 pokoi u góry).Otóż najłatwiej mieszkać z rodzicami, wykorzystywać ich do opieki nad dzieckiem , zostawiac je kiedy się tylko podoba, a najważniesze nie trzeba się martwić o jedzenie i rachunki- bo przecież oni nigdy nie mają kasy (pomimo ze mają niezłe dochody bo oboje pracują) i nawet jak nie kupią - to teść to zrobi- bo wnuczek nie może chodzić glodny;-))A mamuśka tylko ciuchy , imprezy, i szpan - lans to u niej podstawa!!Gdyby nie teściowie to dziecko dawno byłoby już w domu dziecka- tak je rodzice kochają!!!
gość gość 22.02.12, 10:05 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
gość
smirnofek
gość
Kiedy ja sie urodziłam, moi rodzice mieszkali katem u rodziców mojej mamy. Często słyszałam od rodziców, ze nie stać nas na coś (na modne ubrania, na magnetofon itp.). Ale bardzo się cieszę ze rodzice pobrali się i ze ja się urodziłam. Mimo ze nie miałam wszystkiego - byłam szczęśliwa, bo mnie kochano i ja kochałam. Kiedy rodzice dorobili się własnego kąta, płakałam, ze nie będę mieszkać z babcią. Byłam na studiach, gdy wyszłam za mąż. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, mieszkając u teściów. Wyszłam za mąż z miłości. Chciałam być na zawsze z ukochanym. Było ciężko i finansowo i z teściami, ale dobrze wspominam te czasy. Tearz jestem juz 17 lat po slubie, mieszkam z tesciami, ale odddzielone gospodarstwa, oddzielne wejscie itp. Dobrze mi. Wspólczuje tym co przeliczaja dzieci na pieniądze. Dzieci mozna przeliczyc tylko na siłę miłosci - jezeli Wam jej brak - nie poboierajcie sie i nie rodźcie. A moze... jak urodzicie... zrozumiecie?
Ja mialam bardzo dobre warunki materialne jako dziecko i chcialabym zeby mojemu tez nic nie brakowalo. A nie potrafilabym mieszkac z tesciami, lubie sama o sobie decydowac i wolalabym nie brac slubu gdybym miala mieszkac katem u tesciow czy nawet bardzo blisko. nie chce zeby mi sie ktos wtracal, ktos komentowal, ktos mieszal. I ani moja mama, ani jego rodzice nie biora pod uwage wspolnego mieszkania. Dla naszego dobra. Bo kazdy u siebie lubi dominowac.


no tak, ale gdyby Twoi rodzice nie mieli aż tyle kasy... i myśleli jak Ty... pewnie by Cie wcale nie było. A wypowiedz "gościa" powyżej mówi o tym, że nawet jak nie ma na wszystko (pewnie tez chciała mieć wszystko i dać wszystko dzieciom - ale na to można czekać lata całe), to i tak można być szczęśliwym. Brak kasy na rachunki i jedzenie to już skrajna sytuacja. Myślę, ze jak jest jako - tako z kasą, a teściowie są "do dogadania" to da się żyć pod jednym dachem. Ale oczywiście każdy przypadek jest inny.
gość gość 27.02.12, 19:03 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
Mieszkanie z teściami (moimi) to świetne rozwiązanie. Są mili, życzliwi, nie wtrącają się kiedy nie trzeba, oni pomagają nam, a my im. Mieszkamy razem a jakby osobno, w domu, oni mają dół, my górę. Gotujemy na zmianę, sprząta każdy u siebie. Nie ma kłótni i awantur.Teściowa chętnie zajmuje się naszym synem, nie proszona, ale z własnej woli i chęci. Wedy mam czas spokojnie zając się domem czy pracą. Jest lżej i raźniej. W naszym przypadku nie ma w tym rozwiązaniu żadnych wad.
gość gość 22.02.12, 17:25 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
ale wy jestescie jebniete :) "nie do pomyslenia" jak zyc ze wpolna kuchnia i lazienka! no tak, jak cale zycie sie mialo wszystko jak na dloni, to nie do pomyslenia. ja mam 22lata, studiuje, mam roczne dziecko i mieszkam z tesciowa, ktora jest ciezko chora. sprzatam,gotuje,piore, i znajduje dla siebie czas, bo jestem z facetem ktorego kocham i ktory mi pomaga. mamy swoją górę w domu, wielkie podwórko i ogród, kury, psa i kota. i wszyscy, bez wyjątku są szczęśliwi. mimo wspólnej kuchni. ;/
gość gość 22.02.12, 21:38 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
wspólne mieszkanie to gechenna, nawet orgazmu nie mozna przeżyć - zobaczcie sobie film Plac Zbawiciela - samo życie od ślubu do tragicznego rozwodu
gość gość 22.02.12, 15:42 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
smirnofek
gość
Kiedy ja sie urodziłam, moi rodzice mieszkali katem u rodziców mojej mamy. Często słyszałam od rodziców, ze nie stać nas na coś (na modne ubrania, na magnetofon itp.). Ale bardzo się cieszę ze rodzice pobrali się i ze ja się urodziłam. Mimo ze nie miałam wszystkiego - byłam szczęśliwa, bo mnie kochano i ja kochałam. Kiedy rodzice dorobili się własnego kąta, płakałam, ze nie będę mieszkać z babcią. Byłam na studiach, gdy wyszłam za mąż. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, mieszkając u teściów. Wyszłam za mąż z miłości. Chciałam być na zawsze z ukochanym. Było ciężko i finansowo i z teściami, ale dobrze wspominam te czasy. Tearz jestem juz 17 lat po slubie, mieszkam z tesciami, ale odddzielone gospodarstwa, oddzielne wejscie itp. Dobrze mi. Wspólczuje tym co przeliczaja dzieci na pieniądze. Dzieci mozna przeliczyc tylko na siłę miłosci - jezeli Wam jej brak - nie poboierajcie sie i nie rodźcie. A moze... jak urodzicie... zrozumiecie?
Ja mialam bardzo dobre warunki materialne jako dziecko i chcialabym zeby mojemu tez nic nie brakowalo. A nie potrafilabym mieszkac z tesciami, lubie sama o sobie decydowac i wolalabym nie brac slubu gdybym miala mieszkac katem u tesciow czy nawet bardzo blisko. nie chce zeby mi sie ktos wtracal, ktos komentowal, ktos mieszal. I ani moja mama, ani jego rodzice nie biora pod uwage wspolnego mieszkania. Dla naszego dobra. Bo kazdy u siebie lubi dominowac.
gość gość 27.02.12, 19:00 cytuj link zgłoś


 
Zaloguj

Dodaj zdjęcia lub inne pliki »