Liczba pytań: 720419

Liczba odpowiedzi: 6826790

Kategoria: Czas wolny
(151 odpowiedzi)
gość
Pytanie zadaje: gość [19.02.2012]

Dlaczego mieszkac z tesciami?

Natchnal mnie post o tesciowej (po raz setny...)

dlaczego mlodzi ludzie, bez pracy (albo z dorywcza, albo po prostu dla oszczednosci?), zamieszkuja razem ( u kogos), biora slub (po co?) i jeszcze rodza dzieci? Dla mnie dorosly czlowiek ma prawo sie zenic, jesli ma pieniadze i wlasny kat; tak samo z plodzeniem dzieci i mieszkaniem razem z partnerem. Po co tak sobie zycie komplikowac? A potem placz, ze tesciowa to i tamto, ze dzieci nie maja na lepsze zabawki, ze nie ma prywatnosci, etc. Ja nie mam dzieci np., bo szkoda mi by bylo dziecku powiedziec, ze nie stac mnie na cos dla niego, bo zarabiam za malo, zeby sprostac wszystkim wymaganiom.
Co was kierowalo przy podjeciu takiej decyzji? Bo skads mi ten pomysl do glowy przyszedl, opieralam sie na waszych komentarzach. Zadaje pytanie, bo szkoda mi, ze ludzie sie tak z wlasnej woli mecza...

Najlepsza odpowiedź
   
(107 - 24)
82%
No ale wiekszosc nie mialaby dzieci nigdy bo patrzac na zarobki w Polsce to doslownie na placz sie zbiera. Wiec jakos trzeba kombinowac czesto kosztem czegos innego.
gość  gość 19.02.2012 cytuj zgłoś


Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Pozostałe odpowiedzi
   
(2 - 0)
100%
gość
gość
Wielopokoleniowe rodziny były normalne przez tysiące lat , ale nadeszła era egoistów i materialistów i teraz to rzekoma patologia.
Przez tysiące lat w tych wielopokoleniowych rodzinach ludzie obywali się bez masy rzeczy, więc może odrzućmy też pieluchy jednorazowe, samochody, skuteczne lekarstwa (przez te tysiące lat w przeżywało 1 dziecko na 5 urodzonych), telefony, słoiczki dla dzieci, kuchenki gazowe, pralki, itp. itd. Wróćmy do mieszkania w kurnych chatach i spania na zapiecku po 10 osób w jednej izbie, do tary i osmolonych garnków, a zamiast dowozić tyłek do egoistycznej i materialistycznej pracy bierzmy konika i lećmy za oborę pole orać pole! A, zresztą, co się ograniczać... co tam wielopokoleniowe rodziny... wróćmy do jaskiń zamieszkiwanych wspólnie przez całe plemiona! A tak nawiasem mówiąc, jakby nie ten ludzki egoizm i materializm to dalej w tych jaskiniach byśmy tkwili...
gość gość 24.02.12, 20:02 cytuj link zgłoś

   
(5 - 3)
63%
gość
gość
Z jakiego własnego wyboru?! Z tesciami mieszkaja głównie ci, co zaliczyli wpadki i nie mieli innego wyjscia
No wyobraz sobie, ze sa osoby mieszkajace z tesciami / rodzicami z wlasnego wyboru, ja jestem tego przykladem

ja też:)
Madzikk Madzikk   19.02.12, 15:42 cytuj link zgłoś

   
(5 - 3)
63%
A ja lubię moich teściów, mieszkam z nimi i nie ma problemów. Myślę, ze te durne wypowiedzi pisane są przez zakompleksione panienki, które się puściły aby znaleść schronienie.
gość gość 21.02.12, 08:14 cytuj link zgłoś

   
(4 - 2)
67%
Nie odwarzyłabym się mieszkać z teściami ani rodzicami w jednym mieszkaniu a to dlatego, że tak jak napisałaś brak prywatności itd.. nie zdecydowałam się na ślub dopóki nie mieliśmy własnego dachu nad głową teraz go mamy i już jesteśmy małżeństwem niedługo na świat przyjdzie dzidziuś i żyjemy póki co w zgodzie bo nikt nam nie psuje atmosfery mówię tutaj o rodzicach. Co prawda straciłam pracę ale mąż pracuje i na razie dajemy sobie radę.Też jestem tego zdania, że jeśli nie masz własnego m to nie ma co się pakować w życie z rodzicami bo szybko może się okazać, że rozpadnie się wasz związek a wy nie prostacie wymaganiom teściów.
gość andzia 21.02.12, 08:29 cytuj link zgłoś

   
(4 - 2)
67%
gość
Ja tez nie mam zamiaru sie wyprowadzac od mojej mamy, raz ze nie stac by jej bylo na utrzymanie mieszkania w pojedynke, dwa jest nam tu po prostu super i nie wyobrazam sobie wyprowadzki gdzies indziej.


mi was ciezko zrozumiec choc nie krytykuje:)
od dziecka bylam bardzo samodzielna i wszystko chcialam robic sama. wiec jak moglam sama sie wyprowadzic i sama kupic mieszkanie i sama o nie dbac to bylo to dla mnie bardzo wazne:) wiec z rodzicami czulabym sie nadal jak dziecko, bo w koncu mieszkalabym u nich.
gość gość 19.02.12, 15:50 cytuj link zgłoś

   
(4 - 2)
67%
gość
gość
gość
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy?
ja wolalam wydac 900zl na wynajem, wziac wtedy slub i urodzic bo mialam wlasny kat i stac mnie bylo na zycie w osobnej rodzinie nie przy boku mamy. gdybym nie miala na ten wynajem nadal mieszkalibysmy osobno probujac zmienic to, zarabiac wiecej. wyprowadzilismy sie od rodzicow dopiero gdy bylo nas na to stac. ale razem z moja czy jego mama to nie dla mnie.


nie wiem gdzie ty mieszkasz,ale u mnie za 900zl nie wynajmiesz mieszkania....
ceny to 1300z-1600zl
gość gość 19.02.12, 15:52 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
gość
Czytam te wypowiedzi i zastanawiam się ile z Was teoretyzuje a ile przeżyło taką historię... Ja mieszkałam z teściami 5 lat. Fakt płacili większośc rachunków. My mieliśmy przez to oszczędności i zarazem guzik do powiedzenia w jakiejkolwiek sytuacji. Bo byliśmy u NICH. Teraz jesteśmy na swoim, choć potrzebny był kredyt żeby mieć kawałek swojego kąta. U teściów mieliśmy 2 pokoje i łazienkę,kuchnia wspólna. I co z tego? Moja teściowa analizowała moje zachowanie,beze mnie ale do mojego męza. Potrafiła wchodzić bez pukania. Po moim powrocie z pracy to ona chciała decydować co moje dziecko ma np. jeść. Mały zapłakał-ona była już "u nas" i probowała go uspokajać. Gdy się buntowałam, stwierdziła, że "jak się wchodzi między wrony to trzeba krakać tak jak one". Potrafiła wtrącać się do moich spraw spadkowych po zmarłym tacie. Oczekiwała, że po powrocie z pracy będę urządzać obiady dla wszystkich (gdy ONI tymczasem gugali do mojego dziecka w pokoju) Że nie przykładamy się do prac związanych z podwórkirm i domem ( według niej to ja miałam mobilizowac męża do roboty) A na deser- łaskawie stwierdzła,że jakby chciała to dawno rozgoniłaby to małżeństwo,ale jej nie oto chodzi... I wiele innych przykładów... A teść jej przytakiwał... Żale, że chodzę nafukana, nadąsana i nie chcę wysłuchiwać po raz tysięczny opowieści o jej kuzynach. Byłam głupia, bo trzeba było reagować od razu. Ale nie umiałam, bo byłam na jej łasce. Ja byłam z zewnatrz(potrafła skomentować-jak zapomniała o moich urodzinach, że pamięta się te dzieci, które się urodziło) Bilans takiego życia- wieczne kłotnie z mężem, co druga noc przepłakana, niechęć i żal do życia. Moi teściowie sa bogaci(dodam, że mają jeszcze jeden dom i mieszkanie w bloku, których nam nie chcieli użyczyć. Wynajmują studentom) W końcu po ostrej kłotni dołożyli nam pieniądze do naszych oszczedności i kupiliśmy nasze mieszkanie na kredyt na 15 lat. Teraz jest różnie. Nie ma na zachcianki, ale jest SPOKÓJ. Zdecydowanie mniej kłotni z męzem i więcej chęci do życia. Owszem, podtrzymuję kontakt z teściami, ale jest pewien dystans, bo pewne rzeczy sa nie do odrobienia... Jeździmy do nich w niedziele, oni nas odwiedzają, itp. Stosunki poprawiły się. Modlę się,aby nie nastał taki moment w życiu, że musiłabym tam wrócić! Dla mnie to byłaby wegetacja... Ja wiem, że nie wszyscy tak mają i można żyć normalnie...to moja historia. Dla mnie prywatność to poczucie własnej goności, jakiejs tam niezależności i decydowanie o swoim żuciu. Tego nie miałam, gdy mieszkałam u teściów ( celowo napisałam u teściów a nie z teściami)...


DOBRZE NAPISAŁAŚ ŻE U TEŚCIÓW A NIE Z TEŚCIAMI... BO PRZECIEŻ JAK SIE Z NIMI MIESZKA TO TAK JAKBY NA ICH ŁASCE... I NIE TYLKO U TEŚCIÓW ALE TAK SAMO U RODZICÓW SWOICH,
TWOJA HISTORIA JEST BARDZO PRAWDZIWA I ZAŁOŻE SIĘ ŻE 99% MIESZKAJĄCYCH Z TEŚCIAMI TAK MA TYLKO SIĘ DO TEGO NIE PRZYZNAJE... KOLORYZUJE SWOJE ŻYCIE... A TAKIE SĄ REALIA. JAK SIE Z KIMŚ MIESZKA TO KTOŚ SIĘ WTRĄCA BO MYŚLI ŻE MA DO TEGO PRAWO PONIEWAŻ U NICH MIESZKACIE. ZNAM DUUUUŻO TAKICH PAR= MAŁŻEŃSTW, KTÓRE ROZPADŁY SIĘ PRZEZ RODZICÓW ... NIE TYLKO PRZEZ TEŚCIÓW ALE TAKŻE PRZEZ WŁASNYCH RODZICÓW. NP,. MAMUSIA WTRĄCAJĄCA SIĘ W ŻYCIE SWOJEJ CÓRKI, BO TA MIESZKA U NIEJ Z MĘŻEM I DZIECKIEM,KTÓRE WŁASNIE SIĘ URODZIŁO ! PORAŻKA ŻYCIOWA !!!!!!!!!!!!!
gość gość 23.02.12, 23:46 cytuj link zgłoś

   
(3 - 1)
75%
gość
Kiedy ja sie urodziłam, moi rodzice mieszkali katem u rodziców mojej mamy. Często słyszałam od rodziców, ze nie stać nas na coś (na modne ubrania, na magnetofon itp.). Ale bardzo się cieszę ze rodzice pobrali się i ze ja się urodziłam. Mimo ze nie miałam wszystkiego - byłam szczęśliwa, bo mnie kochano i ja kochałam. Kiedy rodzice dorobili się własnego kąta, płakałam, ze nie będę mieszkać z babcią. Byłam na studiach, gdy wyszłam za mąż. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, mieszkając u teściów. Wyszłam za mąż z miłości. Chciałam być na zawsze z ukochanym. Było ciężko i finansowo i z teściami, ale dobrze wspominam te czasy. Tearz jestem juz 17 lat po slubie, mieszkam z tesciami, ale odddzielone gospodarstwa, oddzielne wejscie itp. Dobrze mi. Wspólczuje tym co przeliczaja dzieci na pieniądze. Dzieci mozna przeliczyc tylko na siłę miłosci - jezeli Wam jej brak - nie poboierajcie sie i nie rodźcie. A moze... jak urodzicie... zrozumiecie?



Ja mialam bardzo dobre warunki materialne jako dziecko i chcialabym zeby mojemu tez nic nie brakowalo. A nie potrafilabym mieszkac z tesciami, lubie sama o sobie decydowac i wolalabym nie brac slubu gdybym miala mieszkac katem u tesciow czy nawet bardzo blisko. nie chce zeby mi sie ktos wtracal, ktos komentowal, ktos mieszal. I ani moja mama, ani jego rodzice nie biora pod uwage wspolnego mieszkania. Dla naszego dobra. Bo kazdy u siebie lubi dominowac.
smirnofek smirnofek   23.02.12, 19:46 cytuj link zgłoś

   
(4 - 2)
67%
Cieszcie się że macie jakiś wybór. Nie wszyscy są w tak komfortowej sytuacji. Ja mam 25 lat na ślub normalnie nas nie stać, będziemy musieli chyba harować do 35, a już żeby mieć dzieci to chyba do 50. Nie wiem skąd wy macie pieniądze na ślub, mam na myśli 20 latki. Ja coraz częściej myślę że jestem nieudacznikiem życiowym i lepiej było by ze sobą skończyć skoro nigdy nie spełnię się w roli matki. Czasami myślę że lepiej nie kalkulować trzeźwo tylko iść na żywioł. Tak to przynajmniej była bym szczęśliwą mamą. Teraz zostało mi tyko iść i rzucić się pod pociąg bo na nic mnie nie stać.
gość gość 21.02.12, 13:32 cytuj link zgłoś

   
(3 - 1)
75%
gość
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?


my mieszkamy z rodzicami K. bo domek jest na dwie rodziny, oni zajmują dół a my górę, mamy osobną kuchnię, łazienkę i jeśli chcemy to zamykamy się na klucz i mamy w d**** reszte. Jedynie co nas lączy to mamy współne wejście główne.
gość gość 21.02.12, 09:55 cytuj link zgłoś

   
(5 - 3)
63%
a ja mieszkam z mężem i dzieckiem u swoich rodziców i w żaden sposób nie czujemy z tego powodu dyskomfortu i dogadujemy się świetni. Zawsze mnie to dziwi że dzieci nie umieją się dogadać z rodzicami bo ja tego problemu nigdy nie miałam. AA i rodzice się cieszą że wnuka mają przy sobie bo radośniej im płynie czas
gość gość 21.02.12, 00:49 cytuj link zgłoś

   
(3 - 1)
75%
ja mieszkam z mezem i rodzicami..maja wielki dom i bez sensu byloby sie wyprowadzac do bloku albo cos kupowac bo nie mam rodzenstwa.rodzice na dole my na gorze i jest zajebiscie.oni nie wtracaja sie nam,my im..jak sie ma normalnych rodzicow to czemu nie mieszkac z nimi skoro są swietne warunki?natomiast z tesciowa nigdy w zyciu bym nie zamieszkala..wariatka i tyle!!!
gość gość 21.02.12, 12:30 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
gość
gość
niektorzy z was to pisza takie glupoty,ze az zal czytac!Denerwuje mnie takie gadanie"gdybym miala mieszkac z rodzicami wolalabym zaplacic 900za wynajem",nie rozumiem po co wypowiada sie ktos kogo ta sprawa nie dotyczy!?!ja z mezem np mieszkamy z moja mama bo: po 1: mieszkanie ma byc nasze po jej smierci po 2: mama nam duzo pomaga(jak jestesmy w pracy to sprzata,pierze,gotuje itp po3 : jest to dla nas duza oszczednosc bo po co mam nabijac komus kieszenie jesli mamy mieszkanie ktore ma ponad 80 metrow,nam jest taniej a i mamie samej trudno byloby zyc i utrzymac to mieszkanie. a po 4 najwazniejsze,mama czesto wyjezdza i ogolnie nie wtraca sie do niczego,nie przeszkadza itp,wiec nie widze powodu zeby sie wyprowadzac!
Po to żeby człowiek się USAMODZILNIŁ


RACJA !!! TRZEBA SIĘ USAMODZIELNIĆ I ODCIĄĆ PĘPOWINĘ W KOŃCU !!!
DLA MNIE TO TY PISZESZ GŁUPOTY,... CZYTAŁAŚ CO NAPISAŁAŚ... ? "jak jesteśmy w pracy to mama sprząta ...pierze... gotuje "HAHAH DOBRE JAJA !!!
A TY CO ROBISZ PO PRACY ??? JESTEŚ OPERATOREM PILOTA OD TELEWIZORA ? MOŻE MAMUSIA JESZCZE JEDNYM ZĘBEM OTWIERA PIWO DLA ZIĘCIA...???
MOŻE ZAMIEŃCIE MIESZKANIE NA KAWALERKĘ DLA MAMUSI A SOBIE KUPCIE MNIEJSZE!? MAMA BĘDZIE MIAŁA LŻEJ ,... NIE BĘDZIE PRZEZ CAŁE ŻYCIE TYLKO SŁUŻĄCĄ ... BĘDZIE MOGŁA WYJŚĆ DO LUDZI... MIEĆ SWOJE ŻYCIE... A NIE TYLKO MŁODYM PRAĆ BRUDNE GACIE I GOTOWAĆ OBIADKI ... A WY SOBIE KUPICIE MNIEJSZE JAK WAS NIE STAĆ NA 80 METRÓW I SAMODZIELNE ICH UTRZYMANIE... POZNACIE CO TO PRAWDZIWE ŻYCIE .... OBOWIĄZKI.... CZAS DOROSNĄĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
gość gość 23.02.12, 23:35 cytuj link zgłoś

   
(4 - 3)
57%
gość
gość
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy?


to mozna najpierw sie dorobic, byc ze soba bez slubu mieszkac u rodzicow kazdy u swoich, pracowac odkladac. gdy uzbiera sie wziac slub i zalozyc rodzine. proste
sunehri-amber sunehri-amber   21.02.12, 11:05 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
u mnie trochę inna sytuacja. mieszkamy mężem z moim tatą, ale jest to moje mieszkanie kupione, za moje pieniądze jeszcze z czasów "panieństwa". Tata ma osobny pokój i łazienkę, mieszka z nami (mama umarła gdy miałam 3 lata), bo ma 70 lat i nie jest już tak sprawny jak dawniej. w razie czego i będziemy się nim mogli opiekować, a teraz jest nam po prostu raźniej. uwielbiają się z mężem, razem spędzają wieczory na grach komputerowych :)
gość gość 24.02.12, 19:13 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
ola szczera
prawda jest taka ze mlodych nie interesuje ze starzy rodzice potrzebuja na starosc spokoju,Wychowali was a teraz powinien byc czas by cieszyc sie zyciem a nie waszymi problemami,Jestescie juz dorosli to zyjcie na wlasny rachunek a nie uszczesliwiajcie na sile waszych rodzicow. nie mowcie za nich jacy to oni sa z wami szczesliwi. jestescie pasozytami a nie kochajacymi dziecmi. Nawet wlasne dzieci wychowuja sie dzieki tesciom a nie rodzicom. I za to kraza glupie dowcipy np. o tesciowych. Moze kiedys bedá o was.


ale jestes ograniczona osoba,a moze sa rodzice ktorzy chca mieszkac ze swoimi dziecmi i dzieci z rodzicami...moze sie kochaja lubia swoje towarzystwo,a wyprowadzenie sie by ich unieszczesliwilo,ja widze moich rodzicow mieszkaja w ogromnym domu i moglabym mieszkac u nich nie mijajac sie codziennie,niestety nie moge tego strategicznie przeprowadzic,wy myslicie ze kazdy kto mieszka z rodzicami to tlucze sie na 40m2 i ustawia w kolejce do lazienki...fakt wtedy moze byc ciezko,kazdy potrzebuje przestrzeni..ale jak sie ma duzy dom duzy ogrod.. to kazdy ma swoje zycie w bloku tez mieszkacie z ludzmi przez sciane ale wtedy to cacy...tacy samodzielni,tacy wyszczekani...
gość gość 22.02.12, 22:47 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
A ja bym się do teściów chętnie wprowadziła. I tak tam spędzam większość czasu wolnego z mężem czy bez niego przynajmniej bym oszczędziła tylko i wyłącznie na czasie dojścia do nich;P
Nie każda teściowa jest wredna a teść jest tyranem, a po co mam siedzieć sama jak palec w naszym własnym sporym mieszkaniu jak mogę się przejść do nich:) A i nawet psa ze sobą zabieram a co:)
gość gość 24.02.12, 11:07 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
gość
Wielopokoleniowe rodziny były normalne przez tysiące lat , ale nadeszła era egoistów i materialistów i teraz to rzekoma patologia.


Przez tysiące lat w tych wielopokoleniowych rodzinach ludzie obywali się bez masy rzeczy, więc może odrzućmy też pieluchy jednorazowe, samochody, skuteczne lekarstwa (przez te tysiące lat w przeżywało 1 dziecko na 5 urodzonych), telefony, słoiczki dla dzieci, kuchenki gazowe, pralki, itp. itd. Wróćmy do mieszkania w kurnych chatach i spania na zapiecku po 10 osób w jednej izbie, do tary i osmolonych garnków, a zamiast dowozić tyłek do egoistycznej i materialistycznej pracy bierzmy konika i lećmy za oborę pole orać pole! A, zresztą, co się ograniczać... co tam wielopokoleniowe rodziny... wróćmy do jaskiń zamieszkiwanych wspólnie przez całe plemiona!
A tak nawiasem mówiąc, jakby nie ten ludzki egoizm i materializm to dalej w tych jaskiniach byśmy tkwili...
gość gość 24.02.12, 04:03 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
wspólne mieszkanie to gechenna, nawet orgazmu nie mozna przeżyć - zobaczcie sobie film Plac Zbawiciela - samo życie od ślubu do tragicznego rozwodu
gość gość 22.02.12, 15:42 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
smirnofek
gość
Kiedy ja sie urodziłam, moi rodzice mieszkali katem u rodziców mojej mamy. Często słyszałam od rodziców, ze nie stać nas na coś (na modne ubrania, na magnetofon itp.). Ale bardzo się cieszę ze rodzice pobrali się i ze ja się urodziłam. Mimo ze nie miałam wszystkiego - byłam szczęśliwa, bo mnie kochano i ja kochałam. Kiedy rodzice dorobili się własnego kąta, płakałam, ze nie będę mieszkać z babcią. Byłam na studiach, gdy wyszłam za mąż. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, mieszkając u teściów. Wyszłam za mąż z miłości. Chciałam być na zawsze z ukochanym. Było ciężko i finansowo i z teściami, ale dobrze wspominam te czasy. Tearz jestem juz 17 lat po slubie, mieszkam z tesciami, ale odddzielone gospodarstwa, oddzielne wejscie itp. Dobrze mi. Wspólczuje tym co przeliczaja dzieci na pieniądze. Dzieci mozna przeliczyc tylko na siłę miłosci - jezeli Wam jej brak - nie poboierajcie sie i nie rodźcie. A moze... jak urodzicie... zrozumiecie?
Ja mialam bardzo dobre warunki materialne jako dziecko i chcialabym zeby mojemu tez nic nie brakowalo. A nie potrafilabym mieszkac z tesciami, lubie sama o sobie decydowac i wolalabym nie brac slubu gdybym miala mieszkac katem u tesciow czy nawet bardzo blisko. nie chce zeby mi sie ktos wtracal, ktos komentowal, ktos mieszal. I ani moja mama, ani jego rodzice nie biora pod uwage wspolnego mieszkania. Dla naszego dobra. Bo kazdy u siebie lubi dominowac.
gość gość 27.02.12, 19:00 cytuj link zgłoś


 
Zaloguj

Dodaj zdjęcia lub inne pliki »