Liczba pytań: 738110

Liczba odpowiedzi: 6973793

Kategoria: Czas wolny
(151 odpowiedzi)
gość
Pytanie zadaje: gość [19.02.2012]

Dlaczego mieszkac z tesciami?

Natchnal mnie post o tesciowej (po raz setny...)

dlaczego mlodzi ludzie, bez pracy (albo z dorywcza, albo po prostu dla oszczednosci?), zamieszkuja razem ( u kogos), biora slub (po co?) i jeszcze rodza dzieci? Dla mnie dorosly czlowiek ma prawo sie zenic, jesli ma pieniadze i wlasny kat; tak samo z plodzeniem dzieci i mieszkaniem razem z partnerem. Po co tak sobie zycie komplikowac? A potem placz, ze tesciowa to i tamto, ze dzieci nie maja na lepsze zabawki, ze nie ma prywatnosci, etc. Ja nie mam dzieci np., bo szkoda mi by bylo dziecku powiedziec, ze nie stac mnie na cos dla niego, bo zarabiam za malo, zeby sprostac wszystkim wymaganiom.
Co was kierowalo przy podjeciu takiej decyzji? Bo skads mi ten pomysl do glowy przyszedl, opieralam sie na waszych komentarzach. Zadaje pytanie, bo szkoda mi, ze ludzie sie tak z wlasnej woli mecza...

Najlepsza odpowiedź
   
(107 - 24)
82%
No ale wiekszosc nie mialaby dzieci nigdy bo patrzac na zarobki w Polsce to doslownie na placz sie zbiera. Wiec jakos trzeba kombinowac czesto kosztem czegos innego.
gość  gość 19.02.2012 cytuj zgłoś


Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Pozostałe odpowiedzi
   
(7 - 3)
70%
gość
gość
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy?


to mozna najpierw sie dorobic, byc ze soba bez slubu mieszkac u rodzicow kazdy u swoich, pracowac odkladac. gdy uzbiera sie wziac slub i zalozyc rodzine. proste
sunehri-amber sunehri-amber   21.02.12, 11:05 cytuj link zgłoś

   
(4 - 0)
100%
u mnie trochę inna sytuacja. mieszkamy mężem z moim tatą, ale jest to moje mieszkanie kupione, za moje pieniądze jeszcze z czasów "panieństwa". Tata ma osobny pokój i łazienkę, mieszka z nami (mama umarła gdy miałam 3 lata), bo ma 70 lat i nie jest już tak sprawny jak dawniej. w razie czego i będziemy się nim mogli opiekować, a teraz jest nam po prostu raźniej. uwielbiają się z mężem, razem spędzają wieczory na grach komputerowych :)
gość gość 24.02.12, 19:13 cytuj link zgłoś

   
(5 - 1)
83%
od niedawna mieszkam z teściami (ale jest to dom męża),nie podoba mi się ta sytuacja,teście nie są zainteresowani sprzątaniem ani zakupami,z mężem mamy górę dla siebie, dzielimy się jedynie kuchnią.Zadecydowali, że będziemy razem gotować (na początku wydawało mi się to na rękę),jednak po tygodniu miałam dość.Jestem osobą, która nie lubi wyrzucać pieniędzy do kosza-teście niestety nie podzielają tej zasady.Jeśli zrobią jakieś zakupy są bardzo nieprzemyślane i większość rzeczy ląduje w śmietniku,sprawa z obiadami wygląda następująco-co drugi dzień to samo,musi być zabielone, zasmażone i porządnie posolone.Moje zdanie się nie liczy.Jeśli chodzi o porządki nie spieszą się z nimi, tylko raz posprzątałam dół i powiedziałam dość-nie szanują cudzej pracy, po godzinie było nabrudzone.Nie mówię, że jestem osobą pedantyczną, ale nie wiem jak można żyć w takim brudzie,zwłaszcza,że przez cały dzień siedzą w domu i oglądają tylko telewizję.Z miłą chęcią zostawiłabym wszystko i wyjechała, jednak bardzo kocham męża i nie wyobrażam życia bez niego.Jeśli miałabym dzieci (niestety nie będzie mi to dane) wychowałabym tak jak moja mama mnie..........nie stać było na zabawki, więc babcia uszyła lalkę ze szmatek i więcej czasu spędzałam czasu na podwórku z dzieciakami niż w domu przed telewizorem.Jeszcze jednej rzeczy nie rozumiem:ślub.Tak naprawdę czego wy chcecie-na moim było zaledwie 30 osób,moi znajomi mieli tylko świadków i później obiad,komu robicie to, chciałam tego ślubu nie ze względu na białą suknię lecz dlatego, że kocham męża i to był nasz dzień i nikomu nie musiałam się przymilać bo tak należy a potem i tak powiedzą, że to było źle, tam coś nie tak.Te pieniądze przeznaczyliśmy na remont naszej sypialni.A wracając do sprawy dzieci to zastanówcie się dwa razy nim powiecie, że nie stać was na to-co niektórzy nie mogą mieć dzieci i oddali by wszystko by usłyszeć słowo mamo,więc nie wypowiadajcie się na te tematy, bo kiedyś możecie, ale nie musicie tego żałować
gość gość 23.02.12, 13:40 cytuj link zgłoś

   
(4 - 0)
100%
no tak samo po co zaczynac wspolzycie bedac nie gotowym na dziecko..ale ejst racja.. ustatkowac sie trzeba zeby miec plan bo niestety jak sie tesciowie wtraca to spokoju nie bd.. dobrze myslisz tylko sa rozne okolicznosci dlatego nie ma co tak do wszystkich krytykowac... no i nie kazda tesciow ajest zla... co do lepszej zabawki..bez przesady... nie musi miec wszystkiego naj. zawsze babcia moze kupic;)
gość gość 21.02.12, 19:25 cytuj link zgłoś

   
(4 - 0)
100%
gość
gość
Wielopokoleniowe rodziny były normalne przez tysiące lat , ale nadeszła era egoistów i materialistów i teraz to rzekoma patologia.
Przez tysiące lat w tych wielopokoleniowych rodzinach ludzie obywali się bez masy rzeczy, więc może odrzućmy też pieluchy jednorazowe, samochody, skuteczne lekarstwa (przez te tysiące lat w przeżywało 1 dziecko na 5 urodzonych), telefony, słoiczki dla dzieci, kuchenki gazowe, pralki, itp. itd. Wróćmy do mieszkania w kurnych chatach i spania na zapiecku po 10 osób w jednej izbie, do tary i osmolonych garnków, a zamiast dowozić tyłek do egoistycznej i materialistycznej pracy bierzmy konika i lećmy za oborę pole orać pole! A, zresztą, co się ograniczać... co tam wielopokoleniowe rodziny... wróćmy do jaskiń zamieszkiwanych wspólnie przez całe plemiona! A tak nawiasem mówiąc, jakby nie ten ludzki egoizm i materializm to dalej w tych jaskiniach byśmy tkwili...
gość gość 24.02.12, 20:02 cytuj link zgłoś

   
(4 - 0)
100%
gość
Cieszcie się że macie jakiś wybór. Nie wszyscy są w tak komfortowej sytuacji. Ja mam 25 lat na ślub normalnie nas nie stać, będziemy musieli chyba harować do 35, a już żeby mieć dzieci to chyba do 50. Nie wiem skąd wy macie pieniądze na ślub, mam na myśli 20 latki. Ja coraz częściej myślę że jestem nieudacznikiem życiowym i lepiej było by ze sobą skończyć skoro nigdy nie spełnię się w roli matki. Czasami myślę że lepiej nie kalkulować trzeźwo tylko iść na żywioł. Tak to przynajmniej była bym szczęśliwą mamą. Teraz zostało mi tyko iść i rzucić się pod pociąg bo na nic mnie nie stać.
ślub cywilny 80 zł, to nie jest jakiś straszny wydatek, ślub kościelny - jak traficie na mądrego księdza, który zrozumie brak pieniędzy - za darmo. A wesela nie trzeba urządzać. Ja za całość (z obiadem po uroczystości dla najbliższej rodziny i przyjaciół, obrączkami, ubraniami, pierścionkiem zaręczynowym itd. ) zapłaciłam ok. 7 tys. Więc da się, trzeba tylko pokombinować, a wiem, że gdybym się postarała, to byłoby jeszcze taniej. a dziecko? cóż... Tu wszelkie kalkulacje na nic się zdadzą, bo nawet gdybyś miała pieniądze, to nie wiesz co będzie za 5, 10, 15 czy 20 lat, a dziecko trzeba utrzymywać
gość gość 21.02.12, 19:28 cytuj link zgłoś

   
(5 - 1)
83%
gość
gość
Z jakiego własnego wyboru?! Z tesciami mieszkaja głównie ci, co zaliczyli wpadki i nie mieli innego wyjscia
No wyobraz sobie, ze sa osoby mieszkajace z tesciami / rodzicami z wlasnego wyboru, ja jestem tego przykladem


dlatego napisałam, ze mieszkają 'głównie' nie 'tylko i wyłacznie'.
gość gość 19.02.12, 15:39 cytuj link zgłoś

   
(4 - 0)
100%
gość
gość
gość
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy?
ja wolalam wydac 900zl na wynajem, wziac wtedy slub i urodzic bo mialam wlasny kat i stac mnie bylo na zycie w osobnej rodzinie nie przy boku mamy. gdybym nie miala na ten wynajem nadal mieszkalibysmy osobno probujac zmienic to, zarabiac wiecej. wyprowadzilismy sie od rodzicow dopiero gdy bylo nas na to stac. ale razem z moja czy jego mama to nie dla mnie.


hahaha 900zł to chyba nie jestes z warszawy bo tu za tyle to pokój mozesz wynajac..
gość gość 22.02.12, 22:39 cytuj link zgłoś

   
(7 - 3)
70%
Kiedy ja sie urodziłam, moi rodzice mieszkali katem u rodziców mojej mamy. Często słyszałam od rodziców, ze nie stać nas na coś (na modne ubrania, na magnetofon itp.). Ale bardzo się cieszę ze rodzice pobrali się i ze ja się urodziłam. Mimo ze nie miałam wszystkiego - byłam szczęśliwa, bo mnie kochano i ja kochałam. Kiedy rodzice dorobili się własnego kąta, płakałam, ze nie będę mieszkać z babcią.
Byłam na studiach, gdy wyszłam za mąż. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, mieszkając u teściów. Wyszłam za mąż z miłości. Chciałam być na zawsze z ukochanym. Było ciężko i finansowo i z teściami, ale dobrze wspominam te czasy. Tearz jestem juz 17 lat po slubie, mieszkam z tesciami, ale odddzielone gospodarstwa, oddzielne wejscie itp. Dobrze mi.
Wspólczuje tym co przeliczaja dzieci na pieniądze. Dzieci mozna przeliczyc tylko na siłę miłosci - jezeli Wam jej brak - nie poboierajcie sie i nie rodźcie. A moze... jak urodzicie... zrozumiecie?
gość gość 23.02.12, 19:33 cytuj link zgłoś

   
(5 - 1)
83%
no, na 30-metrach w bloku/kamienicy to rzeczywiście może być problem... ale w dużym, piętrowym domu?
gość gość 21.02.12, 16:48 cytuj link zgłoś

   
(4 - 0)
100%
;) powiem tak moi rodzice nie mieli ani mieszkania , ani niczego i jest nas dwie , bo się kochali i chcieli mieć dzieci ,(dobra łatwo nie mieli) ale z dzieciństwa pamiętam że jadłam chlam ze śmietana i cukrem , zabawek prawie nie miałam , ale nie przeszkadzało mi to w zabawie.... wiesz co ja nie mam też dzieci ani mieszkania swojego , ale jak bym mogła mieć dziecko to bardzo bym chciała bo nikt nie będzie mnie tak kochał nigdy jak ono .facet to tylko facet ale dziecko to co innego nic nie ma sensu bez dzieci , tak myślę . myślę że nie ma znaczenia gdzie się mieszka , czy też dzieci nie maja zabawek itp badziewa jak jest miłość w rodzinie to nic więcej im nie potrzeba do szczęścia . pozdrawiam ,
gość karola 21.02.12, 17:38 cytuj link zgłoś

   
(4 - 0)
100%
Nie znam człowieka, który jest w stanie zaplanować sobie życie od początku do końca. Nie każde dziecko przed ślubem to wpadka. Do życia nie ma reguł.
gość justyn 21.02.12, 19:05 cytuj link zgłoś

   
(6 - 2)
75%
gość
Cieszcie się że macie jakiś wybór. Nie wszyscy są w tak komfortowej sytuacji. Ja mam 25 lat na ślub normalnie nas nie stać, będziemy musieli chyba harować do 35, a już żeby mieć dzieci to chyba do 50. Nie wiem skąd wy macie pieniądze na ślub, mam na myśli 20 latki. Ja coraz częściej myślę że jestem nieudacznikiem życiowym i lepiej było by ze sobą skończyć skoro nigdy nie spełnię się w roli matki. Czasami myślę że lepiej nie kalkulować trzeźwo tylko iść na żywioł. Tak to przynajmniej była bym szczęśliwą mamą. Teraz zostało mi tyko iść i rzucić się pod pociąg bo na nic mnie nie stać.

Ludzie żenili się i rodzili dzieci w czasie wojny i podczas komuny, gdy nic w sklepach nie było. Nie kalkuluj, nie przeliczaj, po prostu żyj. Weź ślub, miej dziecko, życie się samo ułoży. Dopiero jak będziesz musiała, to się zmobilizujesz, zaczniesz myśleć, krzątać się i znajdziesz rozwiązanie. Dziecko nie musi mieć wszystkiego, wystarczy, że ma kochającą matkę.
A czy mieszkać z rodzicami? Dziwne, że dla Was prywatność, to chodzenie nago po mieszkaniu.
gość gość 21.02.12, 17:14 cytuj link zgłoś

   
(4 - 0)
100%
My z żoną postawiliśmy dom i zaplanowaliśmy teścią osobne piętro gdzie żyją sobie spokojnie.
gość gość 21.02.12, 21:04 cytuj link zgłoś

   
(6 - 3)
67%
No właśnie istnieje problem, którego młode małżeństwa nie dostrzegają. Ludzie żyją coraz dłużej, ale nie przekłada się to na jego jakość. Jednym słowem przed wieloma z nas stanie problem opieki nad zniedołężniałymi rodzicami. I wówczas wspólne mieszkanie jest jakimś wujściem. Ale dla własnego zdrowia psychicznego to porażka.
gość Jj 21.02.12, 10:22 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
gość
smirnofek
gość
Kiedy ja sie urodziłam, moi rodzice mieszkali katem u rodziców mojej mamy. Często słyszałam od rodziców, ze nie stać nas na coś (na modne ubrania, na magnetofon itp.). Ale bardzo się cieszę ze rodzice pobrali się i ze ja się urodziłam. Mimo ze nie miałam wszystkiego - byłam szczęśliwa, bo mnie kochano i ja kochałam. Kiedy rodzice dorobili się własnego kąta, płakałam, ze nie będę mieszkać z babcią. Byłam na studiach, gdy wyszłam za mąż. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, mieszkając u teściów. Wyszłam za mąż z miłości. Chciałam być na zawsze z ukochanym. Było ciężko i finansowo i z teściami, ale dobrze wspominam te czasy. Tearz jestem juz 17 lat po slubie, mieszkam z tesciami, ale odddzielone gospodarstwa, oddzielne wejscie itp. Dobrze mi. Wspólczuje tym co przeliczaja dzieci na pieniądze. Dzieci mozna przeliczyc tylko na siłę miłosci - jezeli Wam jej brak - nie poboierajcie sie i nie rodźcie. A moze... jak urodzicie... zrozumiecie?
Ja mialam bardzo dobre warunki materialne jako dziecko i chcialabym zeby mojemu tez nic nie brakowalo. A nie potrafilabym mieszkac z tesciami, lubie sama o sobie decydowac i wolalabym nie brac slubu gdybym miala mieszkac katem u tesciow czy nawet bardzo blisko. nie chce zeby mi sie ktos wtracal, ktos komentowal, ktos mieszal. I ani moja mama, ani jego rodzice nie biora pod uwage wspolnego mieszkania. Dla naszego dobra. Bo kazdy u siebie lubi dominowac.


no tak, ale gdyby Twoi rodzice nie mieli aż tyle kasy... i myśleli jak Ty... pewnie by Cie wcale nie było. A wypowiedz "gościa" powyżej mówi o tym, że nawet jak nie ma na wszystko (pewnie tez chciała mieć wszystko i dać wszystko dzieciom - ale na to można czekać lata całe), to i tak można być szczęśliwym. Brak kasy na rachunki i jedzenie to już skrajna sytuacja. Myślę, ze jak jest jako - tako z kasą, a teściowie są "do dogadania" to da się żyć pod jednym dachem. Ale oczywiście każdy przypadek jest inny.
gość gość 27.02.12, 19:03 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
gość
gość
gość
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy?
ja wolalam wydac 900zl na wynajem, wziac wtedy slub i urodzic bo mialam wlasny kat i stac mnie bylo na zycie w osobnej rodzinie nie przy boku mamy. gdybym nie miala na ten wynajem nadal mieszkalibysmy osobno probujac zmienic to, zarabiac wiecej. wyprowadzilismy sie od rodzicow dopiero gdy bylo nas na to stac. ale razem z moja czy jego mama to nie dla mnie.


mieszanie osobno jeste niż mieszkanie razem
gość gość 23.02.12, 16:12 cytuj link zgłoś

   
(3 - 3)
50%
gość
gość
Madzikk
gość
Madzikk
gość
Madzikk
ja mieszkam z mężem u moich rodziców i jesteśmy wszyscy na wspólnej kuchni, razem kupujemy jedzenie, płacimy rachunki i sobie pomagamy pomimo problemów ale musimy dać wszyscy radę.
ale w takiej sytuacji zaplanowalas dziecko i slub czy po prostu wpadka? bo wpadke jestem w stanie zrozumiec ale planowanie rodziny w tkaich warunkach juz nie. kazdy jednak jest kowalem swojego losu.
planowaliśmy dziecko, staraliśmy sie o nie 4 mc, mieszkamy z moimi rodzicami bo zawsze mówiłam jak byłam mała że kiedyś tutaj zostaję do teściowej na pewno bym nie poszła
i cale jerj zycie bedziesz z nia? nie wyprowadzisz sie? nie masz takiej checi by po domu moc isc nawet nago bo to twoje terytorium?:) by moc z mezem robic co chcesz bo akurat dziecka nie ma..albo po prostu klocic sie jak u siebie? takie niby banaly ale ja sie cieszylam strasnzie gdy w wieku 21 lat wyprowadzilam sie do wynajetego mieskzanka:) super uczucie
nie nie wyprowadzimy się z tąd, z mężem się baaardzo rzadko kłócimy nie przeszkadza nam że tutaj mieszkamy,a rodziców mam bardzo kochanych i świetnie się z nimi z mężem dogadujemy
i kto placi rachunki? kto zajmuje sie domem? kto robi obiady itp? kto placi czynsz, ogrzewanie? nadal wieczory z mama spedzacie? nie wyobrazam sobie tego.
U nas placimy wszyscy po czesci, obiady robi albo moja mama albo ja, zalezy ktora ma czas, to samo z innymi obowiazkami domowymi, mnie taki uklad pasuje, bo jestem odciazona, mam troche wiecej czasu dla siebie, a mama dzieki temu nie klepie biedy

wszyscy się składamy,czynszu żadnego nie płacimy bo mieszkamy w domu. ale nie muszę się tłumaczyć, mieszkamy z mężem u moich rodziców i wszyscy są zadowoleni
Madzikk Madzikk   19.02.12, 16:05 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
nie wiem dlaczego mieszkaja z tesciami, ale ja bym nie planowala slubu jakbym nie miala gdzie mieszkac.. uwazam ze mlode malzenstwo powinno mieszkac samo musi sie dotrzec, poklocic, pogodzic, uprawiac sex. Musi samo sobie radzic z problemami, nie potrzeba do tego osob trzecich ani poczucia ze mieszka sie u kogos nie jest sie u siebie.
gość smirnofek 23.02.12, 18:35 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
smirnofek
gość
Kiedy ja sie urodziłam, moi rodzice mieszkali katem u rodziców mojej mamy. Często słyszałam od rodziców, ze nie stać nas na coś (na modne ubrania, na magnetofon itp.). Ale bardzo się cieszę ze rodzice pobrali się i ze ja się urodziłam. Mimo ze nie miałam wszystkiego - byłam szczęśliwa, bo mnie kochano i ja kochałam. Kiedy rodzice dorobili się własnego kąta, płakałam, ze nie będę mieszkać z babcią. Byłam na studiach, gdy wyszłam za mąż. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, mieszkając u teściów. Wyszłam za mąż z miłości. Chciałam być na zawsze z ukochanym. Było ciężko i finansowo i z teściami, ale dobrze wspominam te czasy. Tearz jestem juz 17 lat po slubie, mieszkam z tesciami, ale odddzielone gospodarstwa, oddzielne wejscie itp. Dobrze mi. Wspólczuje tym co przeliczaja dzieci na pieniądze. Dzieci mozna przeliczyc tylko na siłę miłosci - jezeli Wam jej brak - nie poboierajcie sie i nie rodźcie. A moze... jak urodzicie... zrozumiecie?
Ja mialam bardzo dobre warunki materialne jako dziecko i chcialabym zeby mojemu tez nic nie brakowalo. A nie potrafilabym mieszkac z tesciami, lubie sama o sobie decydowac i wolalabym nie brac slubu gdybym miala mieszkac katem u tesciow czy nawet bardzo blisko. nie chce zeby mi sie ktos wtracal, ktos komentowal, ktos mieszal. I ani moja mama, ani jego rodzice nie biora pod uwage wspolnego mieszkania. Dla naszego dobra. Bo kazdy u siebie lubi dominowac.
gość gość 27.02.12, 19:00 cytuj link zgłoś


 
Zaloguj

Dodaj zdjęcia lub inne pliki »