Liczba pytań: 734322

Liczba odpowiedzi: 6945173

Kategoria: Czas wolny
(151 odpowiedzi)
gość
Pytanie zadaje: gość [19.02.2012]

Dlaczego mieszkac z tesciami?

Natchnal mnie post o tesciowej (po raz setny...)

dlaczego mlodzi ludzie, bez pracy (albo z dorywcza, albo po prostu dla oszczednosci?), zamieszkuja razem ( u kogos), biora slub (po co?) i jeszcze rodza dzieci? Dla mnie dorosly czlowiek ma prawo sie zenic, jesli ma pieniadze i wlasny kat; tak samo z plodzeniem dzieci i mieszkaniem razem z partnerem. Po co tak sobie zycie komplikowac? A potem placz, ze tesciowa to i tamto, ze dzieci nie maja na lepsze zabawki, ze nie ma prywatnosci, etc. Ja nie mam dzieci np., bo szkoda mi by bylo dziecku powiedziec, ze nie stac mnie na cos dla niego, bo zarabiam za malo, zeby sprostac wszystkim wymaganiom.
Co was kierowalo przy podjeciu takiej decyzji? Bo skads mi ten pomysl do glowy przyszedl, opieralam sie na waszych komentarzach. Zadaje pytanie, bo szkoda mi, ze ludzie sie tak z wlasnej woli mecza...

Najlepsza odpowiedź
   
(107 - 24)
82%
No ale wiekszosc nie mialaby dzieci nigdy bo patrzac na zarobki w Polsce to doslownie na placz sie zbiera. Wiec jakos trzeba kombinowac czesto kosztem czegos innego.
gość  gość 19.02.2012 cytuj zgłoś


Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Pozostałe odpowiedzi
   
(7 - 3)
70%
gość
gość
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy?


to mozna najpierw sie dorobic, byc ze soba bez slubu mieszkac u rodzicow kazdy u swoich, pracowac odkladac. gdy uzbiera sie wziac slub i zalozyc rodzine. proste
sunehri-amber sunehri-amber   21.02.12, 11:05 cytuj link zgłoś

   
(4 - 0)
100%
u mnie trochę inna sytuacja. mieszkamy mężem z moim tatą, ale jest to moje mieszkanie kupione, za moje pieniądze jeszcze z czasów "panieństwa". Tata ma osobny pokój i łazienkę, mieszka z nami (mama umarła gdy miałam 3 lata), bo ma 70 lat i nie jest już tak sprawny jak dawniej. w razie czego i będziemy się nim mogli opiekować, a teraz jest nam po prostu raźniej. uwielbiają się z mężem, razem spędzają wieczory na grach komputerowych :)
gość gość 24.02.12, 19:13 cytuj link zgłoś

   
(5 - 1)
83%
gość
gość
Z jakiego własnego wyboru?! Z tesciami mieszkaja głównie ci, co zaliczyli wpadki i nie mieli innego wyjscia
No wyobraz sobie, ze sa osoby mieszkajace z tesciami / rodzicami z wlasnego wyboru, ja jestem tego przykladem


dlatego napisałam, ze mieszkają 'głównie' nie 'tylko i wyłacznie'.
gość gość 19.02.12, 15:39 cytuj link zgłoś

   
(6 - 2)
75%
No właśnie istnieje problem, którego młode małżeństwa nie dostrzegają. Ludzie żyją coraz dłużej, ale nie przekłada się to na jego jakość. Jednym słowem przed wieloma z nas stanie problem opieki nad zniedołężniałymi rodzicami. I wówczas wspólne mieszkanie jest jakimś wujściem. Ale dla własnego zdrowia psychicznego to porażka.
gość Jj 21.02.12, 10:22 cytuj link zgłoś

   
(6 - 2)
75%
Kiedy ja sie urodziłam, moi rodzice mieszkali katem u rodziców mojej mamy. Często słyszałam od rodziców, ze nie stać nas na coś (na modne ubrania, na magnetofon itp.). Ale bardzo się cieszę ze rodzice pobrali się i ze ja się urodziłam. Mimo ze nie miałam wszystkiego - byłam szczęśliwa, bo mnie kochano i ja kochałam. Kiedy rodzice dorobili się własnego kąta, płakałam, ze nie będę mieszkać z babcią.
Byłam na studiach, gdy wyszłam za mąż. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, mieszkając u teściów. Wyszłam za mąż z miłości. Chciałam być na zawsze z ukochanym. Było ciężko i finansowo i z teściami, ale dobrze wspominam te czasy. Tearz jestem juz 17 lat po slubie, mieszkam z tesciami, ale odddzielone gospodarstwa, oddzielne wejscie itp. Dobrze mi.
Wspólczuje tym co przeliczaja dzieci na pieniądze. Dzieci mozna przeliczyc tylko na siłę miłosci - jezeli Wam jej brak - nie poboierajcie sie i nie rodźcie. A moze... jak urodzicie... zrozumiecie?
gość gość 23.02.12, 19:33 cytuj link zgłoś

   
(9 - 5)
64%
gość
Madzikk
gość
Madzikk
ja mieszkam z mężem u moich rodziców i jesteśmy wszyscy na wspólnej kuchni, razem kupujemy jedzenie, płacimy rachunki i sobie pomagamy pomimo problemów ale musimy dać wszyscy radę.
ale w takiej sytuacji zaplanowalas dziecko i slub czy po prostu wpadka? bo wpadke jestem w stanie zrozumiec ale planowanie rodziny w tkaich warunkach juz nie. kazdy jednak jest kowalem swojego losu.
planowaliśmy dziecko, staraliśmy sie o nie 4 mc, mieszkamy z moimi rodzicami bo zawsze mówiłam jak byłam mała że kiedyś tutaj zostaję do teściowej na pewno bym nie poszła
i cale jerj zycie bedziesz z nia? nie wyprowadzisz sie? nie masz takiej checi by po domu moc isc nawet nago bo to twoje terytorium?:) by moc z mezem robic co chcesz bo akurat dziecka nie ma..albo po prostu klocic sie jak u siebie? takie niby banaly ale ja sie cieszylam strasnzie gdy w wieku 21 lat wyprowadzilam sie do wynajetego mieskzanka:) super uczucie

nie nie wyprowadzimy się z tąd, z mężem się baaardzo rzadko kłócimy nie przeszkadza nam że tutaj mieszkamy,a rodziców mam bardzo kochanych i świetnie się z nimi z mężem dogadujemy
Madzikk Madzikk   19.02.12, 15:45 cytuj link zgłoś

   
(6 - 2)
75%
gość
Ja tez nie mam zamiaru sie wyprowadzac od mojej mamy, raz ze nie stac by jej bylo na utrzymanie mieszkania w pojedynke, dwa jest nam tu po prostu super i nie wyobrazam sobie wyprowadzki gdzies indziej.


mi was ciezko zrozumiec choc nie krytykuje:)
od dziecka bylam bardzo samodzielna i wszystko chcialam robic sama. wiec jak moglam sama sie wyprowadzic i sama kupic mieszkanie i sama o nie dbac to bylo to dla mnie bardzo wazne:) wiec z rodzicami czulabym sie nadal jak dziecko, bo w koncu mieszkalabym u nich.
gość gość 19.02.12, 15:50 cytuj link zgłoś

   
(6 - 2)
75%
gość
gość
gość
tez mnie czasem to dziwi. cp innego jak tesciowie, rodzice maja wielki dom i cala gore przejmuja mlodzi-jesli tak im pasuje to ok, mozna tak zyc. ale jak ktos nie lubi mieszkac z tesciowa, male mieszkanko maja i chca sie czegos dorobic, to po co brac slub i rodzic dzieci?
bo np. wlasnie chca sie czegos dorobic, odlozyc na jakies wspolne mieszkanie, dom, a mieszkanie z tesciami jest tylko chwilowe, chyba to bardziej rozsadne niz wynajem i placenie komus obcemu miesiac w miesiac ogromnej sumy?
ja wolalam wydac 900zl na wynajem, wziac wtedy slub i urodzic bo mialam wlasny kat i stac mnie bylo na zycie w osobnej rodzinie nie przy boku mamy. gdybym nie miala na ten wynajem nadal mieszkalibysmy osobno probujac zmienic to, zarabiac wiecej. wyprowadzilismy sie od rodzicow dopiero gdy bylo nas na to stac. ale razem z moja czy jego mama to nie dla mnie.


nie wiem gdzie ty mieszkasz,ale u mnie za 900zl nie wynajmiesz mieszkania....
ceny to 1300z-1600zl
gość gość 19.02.12, 15:52 cytuj link zgłoś

   
(5 - 1)
83%
gość
Czytam te wypowiedzi i zastanawiam się ile z Was teoretyzuje a ile przeżyło taką historię... Ja mieszkałam z teściami 5 lat. Fakt płacili większośc rachunków. My mieliśmy przez to oszczędności i zarazem guzik do powiedzenia w jakiejkolwiek sytuacji. Bo byliśmy u NICH. Teraz jesteśmy na swoim, choć potrzebny był kredyt żeby mieć kawałek swojego kąta. U teściów mieliśmy 2 pokoje i łazienkę,kuchnia wspólna. I co z tego? Moja teściowa analizowała moje zachowanie,beze mnie ale do mojego męza. Potrafiła wchodzić bez pukania. Po moim powrocie z pracy to ona chciała decydować co moje dziecko ma np. jeść. Mały zapłakał-ona była już "u nas" i probowała go uspokajać. Gdy się buntowałam, stwierdziła, że "jak się wchodzi między wrony to trzeba krakać tak jak one". Potrafiła wtrącać się do moich spraw spadkowych po zmarłym tacie. Oczekiwała, że po powrocie z pracy będę urządzać obiady dla wszystkich (gdy ONI tymczasem gugali do mojego dziecka w pokoju) Że nie przykładamy się do prac związanych z podwórkirm i domem ( według niej to ja miałam mobilizowac męża do roboty) A na deser- łaskawie stwierdzła,że jakby chciała to dawno rozgoniłaby to małżeństwo,ale jej nie oto chodzi... I wiele innych przykładów... A teść jej przytakiwał... Żale, że chodzę nafukana, nadąsana i nie chcę wysłuchiwać po raz tysięczny opowieści o jej kuzynach. Byłam głupia, bo trzeba było reagować od razu. Ale nie umiałam, bo byłam na jej łasce. Ja byłam z zewnatrz(potrafła skomentować-jak zapomniała o moich urodzinach, że pamięta się te dzieci, które się urodziło) Bilans takiego życia- wieczne kłotnie z mężem, co druga noc przepłakana, niechęć i żal do życia. Moi teściowie sa bogaci(dodam, że mają jeszcze jeden dom i mieszkanie w bloku, których nam nie chcieli użyczyć. Wynajmują studentom) W końcu po ostrej kłotni dołożyli nam pieniądze do naszych oszczedności i kupiliśmy nasze mieszkanie na kredyt na 15 lat. Teraz jest różnie. Nie ma na zachcianki, ale jest SPOKÓJ. Zdecydowanie mniej kłotni z męzem i więcej chęci do życia. Owszem, podtrzymuję kontakt z teściami, ale jest pewien dystans, bo pewne rzeczy sa nie do odrobienia... Jeździmy do nich w niedziele, oni nas odwiedzają, itp. Stosunki poprawiły się. Modlę się,aby nie nastał taki moment w życiu, że musiłabym tam wrócić! Dla mnie to byłaby wegetacja... Ja wiem, że nie wszyscy tak mają i można żyć normalnie...to moja historia. Dla mnie prywatność to poczucie własnej goności, jakiejs tam niezależności i decydowanie o swoim żuciu. Tego nie miałam, gdy mieszkałam u teściów ( celowo napisałam u teściów a nie z teściami)...


DOBRZE NAPISAŁAŚ ŻE U TEŚCIÓW A NIE Z TEŚCIAMI... BO PRZECIEŻ JAK SIE Z NIMI MIESZKA TO TAK JAKBY NA ICH ŁASCE... I NIE TYLKO U TEŚCIÓW ALE TAK SAMO U RODZICÓW SWOICH,
TWOJA HISTORIA JEST BARDZO PRAWDZIWA I ZAŁOŻE SIĘ ŻE 99% MIESZKAJĄCYCH Z TEŚCIAMI TAK MA TYLKO SIĘ DO TEGO NIE PRZYZNAJE... KOLORYZUJE SWOJE ŻYCIE... A TAKIE SĄ REALIA. JAK SIE Z KIMŚ MIESZKA TO KTOŚ SIĘ WTRĄCA BO MYŚLI ŻE MA DO TEGO PRAWO PONIEWAŻ U NICH MIESZKACIE. ZNAM DUUUUŻO TAKICH PAR= MAŁŻEŃSTW, KTÓRE ROZPADŁY SIĘ PRZEZ RODZICÓW ... NIE TYLKO PRZEZ TEŚCIÓW ALE TAKŻE PRZEZ WŁASNYCH RODZICÓW. NP,. MAMUSIA WTRĄCAJĄCA SIĘ W ŻYCIE SWOJEJ CÓRKI, BO TA MIESZKA U NIEJ Z MĘŻEM I DZIECKIEM,KTÓRE WŁASNIE SIĘ URODZIŁO ! PORAŻKA ŻYCIOWA !!!!!!!!!!!!!
gość gość 23.02.12, 23:46 cytuj link zgłoś

   
(6 - 2)
75%
piszecie tutaj o PRYWATNOSCI a ja wam napisze cos o moim szwagierku otoz. zaliczyli wpade po slubie poszli na wynajem po roku czasu musieli wrocic do jego rodzicow bo poprostu nie dawali rady braklo im kasy.mama ich przyjela bez problemu.młodzi zgodzili sie na wspolną jedzienie ale ok mam to gdzies najgorsze jest to ze oni 24 h siedza z rodzicami rozumiecie to?? nawet wieczorem nie ida do swojego poku by posiedziec razem tylko siedza z rodzicami i ogladaja tv. to jest dopiero chora sytuacja.wiec ja sie pytam po co oni sa malzenstwem skoro nie maja ani minuty prywatnosci calymi dniami siedza z dziadkami.on wraca z pracy zamiast isc do zony to siedza w kuchni do wieczora i siedza z nimi ! jak tam jade to mnie ponosi
gość gość 21.02.12, 10:01 cytuj link zgłoś

   
(6 - 2)
75%
A może czasem się tak układa? Można planować zakup mieszkania, a nagle coś się wydarzy, co zmieni sytuację o 180 stopni i trzeba zamieszkać z teściami. Nie każdego rodzice są na tyle majętni, by zafundować dzieciom mieszkanie. Nie każdy ma mieszkanie po dziadkach. Nie każdy też ma w danej sytuacji taką pracę, by mógł sobie pozwolić na kredyt. Różnie się dzieje w życiu.
gość łodzianin 21.02.12, 10:13 cytuj link zgłoś

   
(5 - 1)
83%
ja mieszkam z mezem i rodzicami..maja wielki dom i bez sensu byloby sie wyprowadzac do bloku albo cos kupowac bo nie mam rodzenstwa.rodzice na dole my na gorze i jest zajebiscie.oni nie wtracaja sie nam,my im..jak sie ma normalnych rodzicow to czemu nie mieszkac z nimi skoro są swietne warunki?natomiast z tesciowa nigdy w zyciu bym nie zamieszkala..wariatka i tyle!!!
gość gość 21.02.12, 12:30 cytuj link zgłoś

   
(5 - 1)
83%
My nie zaliczyliśmy wpadki... ale Mamusia jak mieszkała sama zaliczała rożne przygody - sprytne sąsiadki namawiały ją na "wspólne" zakupy na raty i pożyczki, których nie trzeba potem spłacać itp. Poza tym widać było gołym okiem, że Teściowa zwyczajnie starzeje się w zastraszającym tempie.
Dom pomocy społecznej nie wchodził w grę, więc mieszkamy razem.
Nie jest zawsze różowo, ale za to mamy pewność, że wszystko jest ok.
gość gość 21.02.12, 10:15 cytuj link zgłoś

   
(4 - 0)
100%
gość
gość
niektorzy z was to pisza takie glupoty,ze az zal czytac!Denerwuje mnie takie gadanie"gdybym miala mieszkac z rodzicami wolalabym zaplacic 900za wynajem",nie rozumiem po co wypowiada sie ktos kogo ta sprawa nie dotyczy!?!ja z mezem np mieszkamy z moja mama bo: po 1: mieszkanie ma byc nasze po jej smierci po 2: mama nam duzo pomaga(jak jestesmy w pracy to sprzata,pierze,gotuje itp po3 : jest to dla nas duza oszczednosc bo po co mam nabijac komus kieszenie jesli mamy mieszkanie ktore ma ponad 80 metrow,nam jest taniej a i mamie samej trudno byloby zyc i utrzymac to mieszkanie. a po 4 najwazniejsze,mama czesto wyjezdza i ogolnie nie wtraca sie do niczego,nie przeszkadza itp,wiec nie widze powodu zeby sie wyprowadzac!
Po to żeby człowiek się USAMODZILNIŁ


RACJA !!! TRZEBA SIĘ USAMODZIELNIĆ I ODCIĄĆ PĘPOWINĘ W KOŃCU !!!
DLA MNIE TO TY PISZESZ GŁUPOTY,... CZYTAŁAŚ CO NAPISAŁAŚ... ? "jak jesteśmy w pracy to mama sprząta ...pierze... gotuje "HAHAH DOBRE JAJA !!!
A TY CO ROBISZ PO PRACY ??? JESTEŚ OPERATOREM PILOTA OD TELEWIZORA ? MOŻE MAMUSIA JESZCZE JEDNYM ZĘBEM OTWIERA PIWO DLA ZIĘCIA...???
MOŻE ZAMIEŃCIE MIESZKANIE NA KAWALERKĘ DLA MAMUSI A SOBIE KUPCIE MNIEJSZE!? MAMA BĘDZIE MIAŁA LŻEJ ,... NIE BĘDZIE PRZEZ CAŁE ŻYCIE TYLKO SŁUŻĄCĄ ... BĘDZIE MOGŁA WYJŚĆ DO LUDZI... MIEĆ SWOJE ŻYCIE... A NIE TYLKO MŁODYM PRAĆ BRUDNE GACIE I GOTOWAĆ OBIADKI ... A WY SOBIE KUPICIE MNIEJSZE JAK WAS NIE STAĆ NA 80 METRÓW I SAMODZIELNE ICH UTRZYMANIE... POZNACIE CO TO PRAWDZIWE ŻYCIE .... OBOWIĄZKI.... CZAS DOROSNĄĆ !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
gość gość 23.02.12, 23:35 cytuj link zgłoś

   
(5 - 2)
71%
gość
Kiedy ja sie urodziłam, moi rodzice mieszkali katem u rodziców mojej mamy. Często słyszałam od rodziców, ze nie stać nas na coś (na modne ubrania, na magnetofon itp.). Ale bardzo się cieszę ze rodzice pobrali się i ze ja się urodziłam. Mimo ze nie miałam wszystkiego - byłam szczęśliwa, bo mnie kochano i ja kochałam. Kiedy rodzice dorobili się własnego kąta, płakałam, ze nie będę mieszkać z babcią. Byłam na studiach, gdy wyszłam za mąż. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, mieszkając u teściów. Wyszłam za mąż z miłości. Chciałam być na zawsze z ukochanym. Było ciężko i finansowo i z teściami, ale dobrze wspominam te czasy. Tearz jestem juz 17 lat po slubie, mieszkam z tesciami, ale odddzielone gospodarstwa, oddzielne wejscie itp. Dobrze mi. Wspólczuje tym co przeliczaja dzieci na pieniądze. Dzieci mozna przeliczyc tylko na siłę miłosci - jezeli Wam jej brak - nie poboierajcie sie i nie rodźcie. A moze... jak urodzicie... zrozumiecie?



Ja mialam bardzo dobre warunki materialne jako dziecko i chcialabym zeby mojemu tez nic nie brakowalo. A nie potrafilabym mieszkac z tesciami, lubie sama o sobie decydowac i wolalabym nie brac slubu gdybym miala mieszkac katem u tesciow czy nawet bardzo blisko. nie chce zeby mi sie ktos wtracal, ktos komentowal, ktos mieszal. I ani moja mama, ani jego rodzice nie biora pod uwage wspolnego mieszkania. Dla naszego dobra. Bo kazdy u siebie lubi dominowac.
smirnofek smirnofek   23.02.12, 19:46 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
gość
smirnofek
gość
Kiedy ja sie urodziłam, moi rodzice mieszkali katem u rodziców mojej mamy. Często słyszałam od rodziców, ze nie stać nas na coś (na modne ubrania, na magnetofon itp.). Ale bardzo się cieszę ze rodzice pobrali się i ze ja się urodziłam. Mimo ze nie miałam wszystkiego - byłam szczęśliwa, bo mnie kochano i ja kochałam. Kiedy rodzice dorobili się własnego kąta, płakałam, ze nie będę mieszkać z babcią. Byłam na studiach, gdy wyszłam za mąż. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, mieszkając u teściów. Wyszłam za mąż z miłości. Chciałam być na zawsze z ukochanym. Było ciężko i finansowo i z teściami, ale dobrze wspominam te czasy. Tearz jestem juz 17 lat po slubie, mieszkam z tesciami, ale odddzielone gospodarstwa, oddzielne wejscie itp. Dobrze mi. Wspólczuje tym co przeliczaja dzieci na pieniądze. Dzieci mozna przeliczyc tylko na siłę miłosci - jezeli Wam jej brak - nie poboierajcie sie i nie rodźcie. A moze... jak urodzicie... zrozumiecie?
Ja mialam bardzo dobre warunki materialne jako dziecko i chcialabym zeby mojemu tez nic nie brakowalo. A nie potrafilabym mieszkac z tesciami, lubie sama o sobie decydowac i wolalabym nie brac slubu gdybym miala mieszkac katem u tesciow czy nawet bardzo blisko. nie chce zeby mi sie ktos wtracal, ktos komentowal, ktos mieszal. I ani moja mama, ani jego rodzice nie biora pod uwage wspolnego mieszkania. Dla naszego dobra. Bo kazdy u siebie lubi dominowac.


no tak, ale gdyby Twoi rodzice nie mieli aż tyle kasy... i myśleli jak Ty... pewnie by Cie wcale nie było. A wypowiedz "gościa" powyżej mówi o tym, że nawet jak nie ma na wszystko (pewnie tez chciała mieć wszystko i dać wszystko dzieciom - ale na to można czekać lata całe), to i tak można być szczęśliwym. Brak kasy na rachunki i jedzenie to już skrajna sytuacja. Myślę, ze jak jest jako - tako z kasą, a teściowie są "do dogadania" to da się żyć pod jednym dachem. Ale oczywiście każdy przypadek jest inny.
gość gość 27.02.12, 19:03 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
ale wy jestescie jebniete :) "nie do pomyslenia" jak zyc ze wpolna kuchnia i lazienka! no tak, jak cale zycie sie mialo wszystko jak na dloni, to nie do pomyslenia. ja mam 22lata, studiuje, mam roczne dziecko i mieszkam z tesciowa, ktora jest ciezko chora. sprzatam,gotuje,piore, i znajduje dla siebie czas, bo jestem z facetem ktorego kocham i ktory mi pomaga. mamy swoją górę w domu, wielkie podwórko i ogród, kury, psa i kota. i wszyscy, bez wyjątku są szczęśliwi. mimo wspólnej kuchni. ;/
gość gość 22.02.12, 21:38 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
ola szczera
prawda jest taka ze mlodych nie interesuje ze starzy rodzice potrzebuja na starosc spokoju,Wychowali was a teraz powinien byc czas by cieszyc sie zyciem a nie waszymi problemami,Jestescie juz dorosli to zyjcie na wlasny rachunek a nie uszczesliwiajcie na sile waszych rodzicow. nie mowcie za nich jacy to oni sa z wami szczesliwi. jestescie pasozytami a nie kochajacymi dziecmi. Nawet wlasne dzieci wychowuja sie dzieki tesciom a nie rodzicom. I za to kraza glupie dowcipy np. o tesciowych. Moze kiedys bedá o was.


ale jestes ograniczona osoba,a moze sa rodzice ktorzy chca mieszkac ze swoimi dziecmi i dzieci z rodzicami...moze sie kochaja lubia swoje towarzystwo,a wyprowadzenie sie by ich unieszczesliwilo,ja widze moich rodzicow mieszkaja w ogromnym domu i moglabym mieszkac u nich nie mijajac sie codziennie,niestety nie moge tego strategicznie przeprowadzic,wy myslicie ze kazdy kto mieszka z rodzicami to tlucze sie na 40m2 i ustawia w kolejce do lazienki...fakt wtedy moze byc ciezko,kazdy potrzebuje przestrzeni..ale jak sie ma duzy dom duzy ogrod.. to kazdy ma swoje zycie w bloku tez mieszkacie z ludzmi przez sciane ale wtedy to cacy...tacy samodzielni,tacy wyszczekani...
gość gość 22.02.12, 22:47 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
wspólne mieszkanie to gechenna, nawet orgazmu nie mozna przeżyć - zobaczcie sobie film Plac Zbawiciela - samo życie od ślubu do tragicznego rozwodu
gość gość 22.02.12, 15:42 cytuj link zgłoś

   
(0 - 0)
0%
smirnofek
gość
Kiedy ja sie urodziłam, moi rodzice mieszkali katem u rodziców mojej mamy. Często słyszałam od rodziców, ze nie stać nas na coś (na modne ubrania, na magnetofon itp.). Ale bardzo się cieszę ze rodzice pobrali się i ze ja się urodziłam. Mimo ze nie miałam wszystkiego - byłam szczęśliwa, bo mnie kochano i ja kochałam. Kiedy rodzice dorobili się własnego kąta, płakałam, ze nie będę mieszkać z babcią. Byłam na studiach, gdy wyszłam za mąż. Ledwo wiązaliśmy koniec z końcem, mieszkając u teściów. Wyszłam za mąż z miłości. Chciałam być na zawsze z ukochanym. Było ciężko i finansowo i z teściami, ale dobrze wspominam te czasy. Tearz jestem juz 17 lat po slubie, mieszkam z tesciami, ale odddzielone gospodarstwa, oddzielne wejscie itp. Dobrze mi. Wspólczuje tym co przeliczaja dzieci na pieniądze. Dzieci mozna przeliczyc tylko na siłę miłosci - jezeli Wam jej brak - nie poboierajcie sie i nie rodźcie. A moze... jak urodzicie... zrozumiecie?
Ja mialam bardzo dobre warunki materialne jako dziecko i chcialabym zeby mojemu tez nic nie brakowalo. A nie potrafilabym mieszkac z tesciami, lubie sama o sobie decydowac i wolalabym nie brac slubu gdybym miala mieszkac katem u tesciow czy nawet bardzo blisko. nie chce zeby mi sie ktos wtracal, ktos komentowal, ktos mieszal. I ani moja mama, ani jego rodzice nie biora pod uwage wspolnego mieszkania. Dla naszego dobra. Bo kazdy u siebie lubi dominowac.
gość gość 27.02.12, 19:00 cytuj link zgłoś


 
Zaloguj

Dodaj zdjęcia lub inne pliki »