Liczba pytań: 746337

Liczba odpowiedzi: 7032605

Kategoria: Dom i rodzina
(9 odpowiedzi)
gość
Pytanie zadaje: miłka [07.12.2010]

Alkohol

drogie mamy,nie mam z kim pogadać więc pisze do was.Nawet nie jak zacząć...Chodzi o to,że jak ktoś zaprosi mojego męża na wódkę,to nic innego się dla niego nie liczy.Od razu widzę jak mu się oczy świecą(przysięgam).Niby pyta mnie czy może iśc,ale ja się zawsze zgadzam(chyba wiem,że jak się nie zgodzę to i tak pójdzie no i nie chcę niczego mu zabraniać).Mówię tylko "ok,tylko bądz np.o 23"No i problem jest w tym ,że on nigdy o tej "23"nie wraca.Słyszę,że kolega prosił żeby jeszcze został.Tylko,że ja też go proszę żeby wrócił.Ja nie wiem co mam z tym robić.Bo w tym przypadku on ma mnie kompletnie w dupie!Rozmowa nic nie daje,bo tylko słyszę,że przesadzam i że przeciez często nie wychodzi sie napić.Co ja mam zrobić?!Czasami myślę,że tylko wódka go uszczęsliwia,bo tylko po alkoholu jest taki,że można z nim pożartować.Mam ochotę go zostawić i niech sobie pije,tylko że nie wiem czy to jest wystarczający powód żeby rozwalać małżeństwo,poza tym on faktycznie nie pije bardzo często,mamy dwójke dzieci no a ja jestem na wychowawczym i nie utrzymam sama siebie i dzieci.Dziewczyny ja nienawidzę wódki!!Po co ktoś to wymyślił?:(

Najlepsza odpowiedź
   
(2 - 0)
100%
Zabranianie to nie jest wyjście, bo on nie jest małym dzieckiem, a ty jego mamusią. To samo fochy - ty też dzieckiem nie jesteś, żeby się obrażać.
Moja rada - nie mów mu "bądź w domu o 23", tylko spytaj się, do której to spotkanie ma zamiar trwać. Nie każ mu przychodzić do domu na konkretną godzinę, nie wydzwaniaj - całkiem możliwe, że twój mąż nie chce przed kolegą wyjść na pantoflarza (och, już 22:30, muszę lecieć, bo żona kazała być na 23).
Spytaj o której będzie w domu i nie histeryzuj, jak ci się wyda, że to za późno - powiedz "ok kochanie, to baw się dobrze, będę czekać na ciebie".

Jeśli sam się określi o której wróci, a mimo to nie dotrzyma słowa, to wtedy znak, że pora na poważną rozmowę.
gość  gość 07.12.2010 cytuj zgłoś


Sortuj wg: najstarszych / najnowszych / najlepszych
Pozostałe odpowiedzi
   
(0 - 2)
0%
to juz nie zwykłe wyjscie od czasu do czasu na wódke.to alkoholizm i bardzo współczuje bo jestem dzieckiem alkoholików:(
gość gość 07.12.10, 11:35 cytuj link zgłoś

   
(0 - 3)
0%
mialam identyczna sytuacje. ja tez prosilam ale kolega byl wazniejszy wiec ja przez tydzien sie nie odzywalam a ten chodzil za mna przepraszal pytal a po tygodniu wybuchlam wszystko mu wykrzyczalam i teraz chodzi jak w zegarku. mowie za ma byc o tej to jest nawet 10 min przed czasem
malwinnkaaa1991 malwinnkaaa1991   07.12.10, 11:35 cytuj link zgłoś

   
(0 - 1)
0%
mam ten sam problem z moim M,tyle że iaj już mu pozwole gdzieś wyjść to nie daj boże żeby się spóźnił, a jak chce się napić to wole żeby wieczorkiem wypil sobie piwko lub dwa przed telewizorem niż by mi się szwendał byle gdzie
gość gość 07.12.10, 11:37 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
POgadaj z nim :) powiedz jemu to samo co nam tutaj napisalas :)
gość gość 07.12.10, 11:38 cytuj link zgłoś

   
(0 - 1)
0%
a ja od czasu do czasu też wypiję i nie widzę nic w tym złego,
a co do zachowania Twojego, to skoro nigdy nie wraca o umówionej porze, to może rzeczywiście postaw się i nie pozwól wyjść, zobaczysz, czy posłucha, czy zignoruje Cię, zrób mu awanturę, jak nie wróci na czas,
milczysz, cierpliwie znosisz, a małżeństwo chcesz rozwalić, może można sprawę dojść do kompromisu miej wyjść i powroty o umówionej porze, albo też popijawa u was w domu, niech on kolegów zaprosi,
gość gość 07.12.10, 11:39 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
oj jak ja dobrze znam tą sytuację nie raz już przepłakałam nocki przez mojego faceta,ale wkńcu znalazłam wyjście z sytuacji umówiłam się z kumpelą na wieczór poprosił mnie abym do północy postarała się wrócić bo nielubi sam siedzieć w domu w weekend a ja na złość wróciłam po 3 w nocy patrzył na mnie jak bym mu największą krzywdę w życiu zrobiła powiedział,że się opamięta,że teraz rozumie jak ja się musiałam czuć kiedy on tak robi i jak na razie słowa dotrzymuje,ale też staramy się razem więcej wychodzić do znajomych i to naprawdę skutkuje
gość gość 07.12.10, 11:42 cytuj link zgłoś

   
(1 - 1)
50%
a ja mojemu mężowi nie zabraniam, nie pije codziennie, raz kiedyś z kumplami się umówi to dlaczego mam mu zabraniać...Ty też nie piszesz jak często jest ta wódka, więc cięzko podejrzewać alkoholizm u Twojego męża. Mojemu też się oczka świecą jak słyszy ze ktoś go zaprasza i jest szczęsliwy jak dziecko ze może się oderwac od codzienności. To są faceci ich uszczęśliwia co innego niż nas. Mój tak raz w miesiącu idzie z kumplami na piwo, na wódkę, róznie to zależy...a w domu czasami zdarza mu się wypić piwko wieczorem i pewnie mnie tu zaraz zjedziecie za to ze na to pozwalam ale ja uważam że jeżeli wraca po pracy, zmęczony, późno to dlaczego mam mu piwa zabraniać.
karnaa karnaa   07.12.10, 11:43 cytuj link zgłoś

   
(1 - 0)
100%
gość
a ja od czasu do czasu też wypiję i nie widzę nic w tym złego,
a co do zachowania Twojego, to skoro nigdy nie wraca o umówionej porze, to może rzeczywiście postaw się i nie pozwól wyjść, zobaczysz, czy posłucha, czy zignoruje Cię, zrób mu awanturę, jak nie wróci na czas,
milczysz, cierpliwie znosisz, a małżeństwo chcesz rozwalić, może można sprawę dojść do kompromisu miej wyjść i powroty o umówionej porze, albo też popijawa u was w domu, niech on kolegów zaprosi,
ale ja się stawiam,mówię mu,później juz wrzeszczę,ale do niego nie dociera.Bo ja przesadzam!!A jak mu nie pozwolę wyjśc,to obawiam sie że i tak wyjdzie.Nawet wiem co powie:nie będziesz mi niczego zabraniała.Czasami jest tak,że przyjdą do nas znajomi i wtedy faceci pija,ale jak są sami mężczyźni to już nie ma siedzenia w domu tylko idą gdzieś.Dla mnie to jest naprawdę problem.Czuję,że mnie olewa.Ale jak juz napisałam,zawsze jest ta sama gadka:przesadzasz.Moi rodzice rozwiedli się przez alkohol,ale jak mówię to mojemu mężowi,to on mówi,że wcale nie przez alkohol.Jakby mieszkał z nami i widział co się działo.Gdybym była niezależna finansowa to chyba bym odeszła,żeby się zastanowił na czym mu zależy,ale nie mam gdzie.Proszę poradzcie,co ja mam robić :(
gość miłka 07.12.10, 11:48 cytuj link zgłoś

   
(2 - 0)
100%
Zabranianie to nie jest wyjście, bo on nie jest małym dzieckiem, a ty jego mamusią. To samo fochy - ty też dzieckiem nie jesteś, żeby się obrażać.
Moja rada - nie mów mu "bądź w domu o 23", tylko spytaj się, do której to spotkanie ma zamiar trwać. Nie każ mu przychodzić do domu na konkretną godzinę, nie wydzwaniaj - całkiem możliwe, że twój mąż nie chce przed kolegą wyjść na pantoflarza (och, już 22:30, muszę lecieć, bo żona kazała być na 23).
Spytaj o której będzie w domu i nie histeryzuj, jak ci się wyda, że to za późno - powiedz "ok kochanie, to baw się dobrze, będę czekać na ciebie".

Jeśli sam się określi o której wróci, a mimo to nie dotrzyma słowa, to wtedy znak, że pora na poważną rozmowę. Zabranianie to nie jest wyjście, bo on nie jest małym dzieckiem, a ty jego mamusią. To samo fochy - ty też dzieckiem nie jesteś, żeby się obrażać.
Moja rada - nie mów mu "bądź w domu o 23", tylko spytaj się, do której to spotkanie ma zamiar trwać. Nie każ mu przychodzić do domu na konkretną godzinę, nie wydzwaniaj - całkiem możliwe, że twój mąż nie chce przed kolegą wyjść na pantoflarza (och, już 22:30, muszę lecieć, bo żona kazała być na 23).
Spytaj o której będzie w domu i nie histeryzuj, jak ci się wyda, że to za późno - powiedz "ok kochanie, to baw się dobrze, będę czekać na ciebie".

Jeśli sam się określi o której wróci, a mimo to nie dotrzyma słowa, to wtedy znak, że pora na poważną rozmowę.
gość gość 07.12.10, 11:50 cytuj link zgłoś


 
Zaloguj